Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Gmiterek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Gmiterek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 grudnia 2023

fragment grudniowego opowiadania z "Epifanii pana Eliasza"

 

Robert  Gmiterek

 

 


Pada śnieg. - Nie ma nic straszniejszego niż śnieg padający w świątyni” ‒ słyszę słowa Dimy, które są słowami Andrieja Rublowa, a te słowami Andrieja Tarkowskiego. Dobiegają mnie zza rozdartej zasłony. W tle pojawia się usypiający terkot projektora. Nie widzę jednak nic strasznego w tym śniegu. Czuję tylko smutek.
‒ Nie ma nic smutniejszego niż śnieg padający w świątyni ‒ odpowiadam mu zza zasłony. 
 
Nie wiem, czy mnie słyszy. W świecie imaginacji słowa płyną inaczej. Nierzadko docierają po niewczasie do adresatów, często słyszą je nie ci, którym zostały przeznaczone. Nigdy nie będziemy pewni, że zostaliśmy wysłuchani, i że to, co usłyszeliśmy, jest odpowiedzią na nasze pytania. W świecie pogranicza, porozcinanym i fragmentarycznym, każda odpowiedź jest tak samo prawdziwa, jak i fałszywa. Każde pytanie jest tak samo dobre, jak i złe. Patrzę na śnieg, który pada w świątyni i słyszę smutek we własnym głosie. Widzę smutek, który szaro-białymi płatkami spada na ziemię. 
Kolejna warstwa smutku odkłada się na posadzce, na pajęczynach, na parapetach i pilastrach. Gromadzi się w jedynym miejscu, które tu, na pograniczu, spełnia funkcję azylu. W ruinie. I nie ma znaczenia, czy to jest cerkiew, kościół, kamienica, przystanek, chałupa, czy stajnia. To są te miejsca, gdzie czujemy się niedotykalni i cali. Smutni, ale bezpieczni. 
W takich miejscach jesteśmy prawdziwi. Rozpadamy się na kawałki i składamy się z nich na nowo. W dowolnych konfiguracjach. W tym azylu jesteśmy wolni. Mamy wybór. I wybieramy, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Uciekamy od stereotypów i uprzedzeń. Od osądów i klasyfikacji. Nie musimy nikomu tłumaczyć się z naszego jestestwa, z krętych ścieżek, z dziurawych dróg, które nas tu sprowadziły. Jesteśmy tym, kim jesteśmy. 
 
 
 
 

 
 
 
Fragment "Smutku Pogranicza" z "Epifanii pana Eliasza"

 

 

_____________________________

 Publikacja za zgodą Autora

poniedziałek, 23 października 2023

Dziady iweńskie ( części V )

 Robert Gmiterek

 



Guślarzowi

Istnienie Iwni jest równie prawdopodobne jak jej niestnienie.




Obudziliśmy się pod klasztornym murem.
Było pusto, jak to po odpuście.
Furtian furtę zamknął na trzy spusty.
Któryś z nas stuknął weń kosturem.
Cisza głucho stęknęła w odpowiedzi.
Nic tu po nas, nie ma po co siedzieć.
Suche okruchy chleba strząsnęliśmy z bród.
Poły płaszcza przewiązaliśmy sznurem.
I ruszyliśmy przed siebie na wschód; za Kotulę.

*

Obudziliśmy się w kokonach całunów,
pod ciężarem niewzruszonej darni.
Przedzieraliśmy się na świat przez korzenie,
śliw węgierek, dereni i tarnin.
Po omacku szukaliśmy światła
w korytarzach drążonych przez krety.
Kogut piał, budził dzień raz trzeci.
Przebudzeni zdzieraliśmy z siebie
warstwy śmierci jak łuszczącą się skórę.
Za koszulę każdy chwytał, ślepy
i na zachód się rwał; pod Kotulę.

*

Obudziliśmy się w pościeli gdzieś w pokoju
z widokiem na wszystko.
Jedno z okien wychodziło na miasto,
drugie zaś wyglądało na lustro.
Ubieraliśmy się powoli.
Długo krawat wiązałem pod szyją,
przeciągałem hotelową dobę tak daleko
jak pozwalała czułość.
Potem razem skoczyliśmy w widok.
Piękni, młodzi i ubrani schludnie,
w dół spadaliśmy, coraz wyżej i wyżej;
na Kotulę, w drodze po południe.

*
                                                                        
Obudziliśmy się na skraju,
na rozstaju w wierzbie rosochatej.
Wieczór był, noc już szła przez opłotki
wsi spokojnej, upiornej, bogatej.
Ktoś z nas w wierzby skrzypieniu usłyszał
diabła głos, który wieś ukołysał.
Więc wypadliśmy z dziupli na drogę,
buty z kory wystrugaliśmy nożem.
Zmrokiem szliśmy i lasem na północ,
przez Kotulę gdzie diabeł nie może.

*                                                               

Głos nas wołał. Głos Guślarza z Iwni:
chodźcie wszyscy, których nie ma nigdy.
Wymyśleni chodźcie i uśpieni.
Martwi, głusi na wszystko i niemi.
Z litografii i map katastralnych,
z mgieł jesiennych i ogni cmentarnych.
Chodźcie wszyscy, których nigdy nie ma
i usiądźcie pod okręgiem nieba,
i dotknijcie swoim nieistnieniem
rozgwieżdżone, iweńskie przestrzenie.
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według bożego rozkazu
Kto nie dotknął Iwni ni razu
Ten nigdy nie może być w niebie
.




Iwnia 31.10.2021 Noc Dziadów



_____________________________________________

Publikacja za zgodą Autora






 

czwartek, 6 lipca 2023

Wieczór autorski Roberta Gmiterka - fotorelacja

 

 

 


Robert Gmiterek – Roztoczanin, to bohater kolejnego spotkania 25. Zjazdu grupy i odkrycie Poetów Po Godzinach. Zresztą odkrycie obopólne. Pośrednikiem w poznaniu tego twórcy była Marzena Mariola Podkościelna.

Roztocze – to stan ducha – twierdzi poeta, pisarz, znawca regionu. Pisze o tym, czego dotknął, doświadczył, co przeżył. Rozmowę z nim przeprowadziła żona Anna Roci-Gmiterek. Na początku opowiadali o Roztoczu wschodnim, przez które na początku wojny w Ukrainie przetaczała się fala uchodźców. Obecnie, jak mówią, jest spokojniej. Oboje wykonują pracę listonosza, mają więc okazję dotrzeć w najróżniejsze zakątki krainy. Listonosz może opowiadać swój świat, to model latający na uwięzi – twierdzi Robert Gmiterek.

Pierwsze pytania dotyczyły początków pisania, wydanych książek, odwiedzonych miejsc, miejsc zapomnianych, miejsc które związane są z niełatwą historią. Robert Gmiterek jest późnym debiutantem, ale jego twórczość już spotkała się z uznaniem czytelników i krytyków.

Bohater spotkania – członek krakowskiego SPP – porusza w swoich książkach tematy trudne, od których „chłód siada na karku”, ale „jeśli historia chce być opowiedziana, będzie opowiedziana”. Jak sam stwierdził – tematy go znajdują, lubi słuchać, bo „słowa są poutykane w ludziach”.

Poszczególne czytania tekstów kwitowane były przez uczestników spotkania brawami. Małżonkowie ujęli obecnych również tym, że oboje opiekują się zapomnianymi cmentarzami. Dla nich przeszłość staje się teraźniejszością, a my dzięki lekturze książek Roberta mamy szansę ją poznać. 

Agnieszka Jarzębowska

  
































 

fot. Grzegorz Wołoszyn

 

 

                                               Pensjonat angloAGROTURYSTYKA
                                                                     Olszanka 54
                                                                 23-465 Turobin

 

czwartek, 15 czerwca 2023