Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Schodowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Schodowski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 września 2025

„Portrety z pamięci podręcznej” - fotorelacja

W dniu 12 września 2025, w  Klubie Kultury MCK Jedynka, odbył się wernisaż  grafik Krzysztofa Schodowskiego, towarzyszący Festiwalowi „Hop Słonimski Fest 2025” w 130  rocznicę urodzin Antoniego Słonimskiego. 

 

Krzysztof Schodowski ur. 1983 r. Plastyk, autor książki poetyckiej "Milion depesz stąd" (WBPiCAK, 2020). Laureat Połowu 2017. Nominowany w XXV OKP im. Jacka Bierezina (2019). Publikował m. in. w "Tlenie Literackim", "Stonerze Polskim", "Stronie Czynnej", "Wakacie", w "bibliotece" Biura Literackiego. Mieszka w Warszawie. Swoje rysunki prezentował na kilkudziesięciu wystawach w Polsce i za granicą. Jego prace znajdują się w prywatnych kolekcjach m. in. w Irlandii, Francji i Kanadzie. 

 


Na wystawie pt. "Portrety z pamięci podręcznej" zostały zaprezentowane  prace Krzysztofa Schodowskiego z ostatnich dwóch lat. Autor ten znany jest z inspirowanych linorytami i drzeworytami czarno-białych obrazów, których podobieństwo do tych tradycyjnych technik graficznych jest na tyle zaskakujące co złudne. Schodowski nie operuje bowiem dłutami, nożykami czy igłami, lecz całkiem współczesnym rapidografem. Bez jakiegokolwiek szkicu - można powiedzieć na "na żywo" - na białe kartonowe tło nakłada feerię ekspresyjnych kresek, linii, kropek i plamek, za pomocą których tworzy niezwykłe portrety osób bliskich, bliższych lub dalszych znajomych, a czasem ludzi zupełnie obcych, których emocje współgrają z jego zamysłami, z jego odczytywaniem meandrów współczesności.

 za:  https://www.telewizjagorzow.pl/wydarzenie/636,wystawa-grafik-krzysztofa-schodowskiego

 

 

 

 Wystawę Krzysztofa, można oglądać do 3 października 2025 r.  




























fot. Andrzej Dygas

niedziela, 14 lutego 2016

walentynkowe przesilenia

Krzysztof Schodowski - Przesilenia III




Roma Jegor

Miejsca po przecinku


Ciągle mam cię w palcach między świtami
jak gorączkę dreszcz satynowe ślady po ospie
i powoli zaczyna nam być ciasno
kiedy rzeczy nadchodzą falami
a aniołowie plotą między nami tarninę -
cisza wtedy wygląda niczym zaginione linie papilarne
Podobno nie ma zbrodni między ustami
dopóki milczą
więc staram się czytać cię bezgłośnie
i kiedy przychodzisz w roli czciciela porządku
wieży z kości ścięgien i pocałunków
jestem głuchoniemym stroicielem fortepianów
czujnym łowcą oddechów
pilnuję żebyś nas nie zaokrąglał
i nazywał wszystkie moje miejsca po przecinku




Grzegorz Kielar


przyłapany


przyłapany na gorącym oddechu
nie miałem nic do gadania
miłości podobno dobrze robi noc

najlepiej niecierpliwa i wilgotna
kiedy nagli każdy centymetr
ciała w przedziwnej ekonomii
dzielenia i podwajania

tej nocy do nieba będą podobno

wpuszczali parami
trzeba jeszcze tylko zdrapać
ten cholerny księżyc
z szyby




Dorota Nowak


kula


nasze my zawijałeś na kształt kuli
w doskonałą formę bez początku i końca
toczyłam się do środka zbierając okruchy
przylepiona do kociego futra i pazurów

umiałeś łączyć kwadraty i prostokąty –
spadały z moich włosów na koszulę
każdej nocy chowałeś pod nią głowę
zakradając się do rozdrapanego środka

kula toczyła się z góry i na szczyt
nabierała prędkości rosła pęczniała
zbierałam sierść chowając pazury
by miękką skórką gładzić zranienia



Grażyna Paterczyk

wilk syty i owca cała


patrz
chwila gwiazdy

świecący ślad wciąga do lasu
energia krąży spełniając sny
niemoralne niewidoczne
tkwiące w harmonii z naturą
wbrew zasadom

rozbijając samotność jagnięcej skóry
ocieramy się o pruderię obwieszczając niewinność
następnej

owca cała



Ewa Pietrzak


Nad nami Vivaldi


studiuję ciebie z pamięci
oczy w tonacji zaduma
usta w odcieniu smutek

znanym nam alfabetem piszę list
na kartkach twojego ciała
z ulgą czytam odpowiedzi
w miejscach moich najczulszych

straciłam wątek by po chwili
sięgnąć po jeszcze
więcej ciebie

muzyka brzmi nadal




Juliusz Rafeld


TAMTE DNI


siadywaliśmy w tej knajpce kiedyś
kieliszki śmiały się dźwięcznie zachęcały nas
co godzinę odnosiliśmy kolejne
przyszłe zwycięstwa

z biegiem lat posiwiały nasze gołębie
po drodze potraciły pióra
ciekawie byłoby zobaczyć twoją minę
gdybyśmy przypadkiem minęli się w drzwiach

dziś przed wejściem waham się
czy zostało tam jeszcze coś
oprócz dziwnego odbicia w szkle
ledwie rozpoznaję siebie

od drzwi dobiega nagle znajomy głos
woła moje imię
och – postarzeliśmy się ładnie ale głupio
tak wciąż śnić o tamtych dniach… 



Teresa Radziewicz


ten żar, ten żar, ten wiatr


jest jeszcze inny świat – pomiędzy ewą a
adamem – kiedy słowa decydują się: tak
– tak. usiądźmy więc na brzegu rzeki,
której jeszcze nie ma, rozpocznijmy

czas rzeczy, które nie zdążyły się zdarzyć
– wszystkie mieszkają w głowach
oczekując na swój dzień i miejsce.
spokojny nurt czule obmywa stopy

– trwamy, a głowy wypełnia cud: ten żar,
ten żar, ten wiatr gojący wszystkie rany,
leczący wszelkie choroby. rodzi się
źródło, ruszają godziny – oto

czysta idea początku: ziemia wzbiera
wilgocią, woda chłodzi kamienie;
powstajemy i w nowym, innym świecie
ofiarowujemy drodze nasze pierwsze kroki



Sława Sibiga


***


te wszystkie obietnice
fałszywe nuty
wschody i zachody
na pępku świata

krok do przodu
dwa do tyłu

zróbmy teatr

na słowa
miny

teatr
jednego widza

w ostatnim

akcie



Jacek Sojan


codex doskonałego kochanka

nie odwracać się od niej plecami
patrzeć w oczy jak u okulisty
jak ubierać to pocałunkami
a rozbierać sposobem pianisty

znaczy zagrać na wszystkich neuronach
raz staccato raz piano legato
nie zapomnieć powtarzać w milionach
no że kochasz że twój mistrz nie Platon

lecz artysta Orfeusz ten który
dla miłości do piekła się wybrał
pisać wargami miłosne sury
wokół bioder tańcząc sen kolibra

kiedy zadrży by umrzeć z rozkoszy
ty kochanku umieraj z nią razem
gdy ona w niebie otworzy oczy
ty szybko zasłoń się kałamarzem




Krystyna Wieczorek


Po drodze mi do niej


teraz wiem że tam była
kiedy mówiłeś jest pięknie
cały las tonął w asfalcie
koła mknęły w zawrotnym tempie
a my schodziliśmy z tego świata
szybko i mocno

krążyła tętnicami
pompując nadmiar światła
z każdym oddechem większy

wypełnieni po brzegi
bram zielonej i złotej
wracaliśmy do tamtych miejsc
do ziemi wzruszonej zapachem
wyrwanej mandragory



Natalia Zalesińska


mleczno-czarne f-moll

przez mrok, przez gąszcz, przez omszałe wzgórza,
z wiatrem przemierzę setki mil do ciebie, do ciebie.

wniknę, poznam każdy cal ciała. wdrążę się w umysł,
zachwycę lub zawiodę. a tobie zostanie muzyka,

budząc się rano, powiesz: coś czułem, coś czułem.
nie dowiesz się nigdy, że płynęłam podskórnie.




Agnieszka Jarzębowska - w Lanjaron





_____________________________________________
Publikacja za zgodą Autorów.

niedziela, 3 stycznia 2016

to nic że drewnieją kolana ogień można rozpalić także w wilgotnych miejscach


Krzysztof Schodowski



hohenstein 1991

I

chłopiec nie ma własnego miejsca. w pokoju
mieszka też siostra i brat. często znika
przy biurku na długie godziny. palcami skanuje kształty
literek jakby miało go to uchronić przed ojcem.
chłopiec boi się go gdy dyskutuje
z matką na pięści.

II

porzuca zabawki. karmi się
historiami z książek. dominuje
obraz. stawia pierwsze kroki i kreski. buduje ciepły
świat poza domem. niektóre wersje odtwarza
we wnętrzu kościoła. ma osiem lat i najbardziej lubi
nawy boczne. w jednej za szkłem stoi święta rodzina. porusza
się na żetony lecz mimo to błyszczy od chłodu.

III

są wieczory które chłopiec spędza w łazience.
to jedyne pomieszczenie pod kluczem gdy matka idzie
na nocną zmianę a ojciec kołuje z butelką
nad resztą stada. można odetchnąć. poczuć się pewniej
zamienić krew w sztych albo w inny rysunek. wystarczy
kartka papieru ołówek – drewniany mieczyk don kichota.

IV

koniec roku szkolnego. na klatce schodowej
słychać głośne rozmowy. do bloku wprowadza się nowa rodzina.
tata oli ciągle się uśmiecha. chłopiec lubi z nim rozmawiać
przez ścianę. czuje skurcz w żołądku. pierwszy raz
zdarzył się w nim mężczyzna.




rodin odwiedza camille claudel

rose nie wie, że tu jestem. tak jak ja obawia się
martwych pomieszczeń. życie obumiera na podobieństwo żył. więdną
w spracowanych dłoniach. nie wiem dlaczego
przyszedłem. staję bezwolny jak manekin
gotów skomleć jak pies.

wiek dojrzały.

głaskałem twoją rzeźbę jakbym chciał oddać hołd
dziecku które je stworzyło a sam okazałem się podobnym. bezsilnym
wobec narastającego napięcia metalu.

ciało posiada niezliczoną ilość profili.
którym jestem teraz?




dłonie. światło. pokój.

masz dłonie ojca. w tym świetle
nie mogłem sobie przypomnieć nic oprócz jednego -
oczyszczał je z grudek gliny. zaglądał w oczy
zupełnie jakby chciał ulepić mnie

od początku.

w czarnych pokojach nie ma miejsca
na powrót. jest tylko teraz: ruch napięte mięśnie prosta mechanika
ciał. po nas pojawią się następni. będą przechodzić
z rąk do rąk na drugą stronę
światła.




depilove

to nic że drewnieją kolana
ogień można rozpalić także w wilgotnych miejscach
przedwcześnie opuszczonych jak gniazda
po pierwszej chłodnej nocy. niewiele widzisz a jednak
wciąż odwracasz wzrok by się upewnić kurczowo chwytasz za rękaw
przyciągasz do siebie tupiesz pragniesz bardziej
niż inni.

rozplatasz warkocze. na znak protestu
zakładasz buty na obcasie. malujesz usta. szybko
odkryjesz: w pewnych warunkach czerwień ma metaliczny smak

nie ukryje skóry napuchniętej od lodu.


___________________________________
publikacja za zgodą Autora

środa, 26 lutego 2014

Krzysztof Schodowski w "Szuwary Café"





Po sukcesie wystawy Milczenie o potędze fali na wodzie w Pracowni pod Baranami krakowscy koneserzy sztuki mogli podziwiać kolejną odsłonę twórczości Krzysztofa Schodowskiego.

W Walentynkowy wieczór 14 lutego o godz. 19.00 niedaleko Fabryki Schindlera w krakowskiej kawiarence Szuwary Café przy ul. Zabłocie 33, odbył się kolejny wernisaż wystawy rysunków Krzysztofa. Kafejka położona nieco na uboczu, sprawia wrażenie zapomnianej. Pozory mylą, to przestronny, sympatyczny lokal z przemiłą obsługą. Gromadzą się goście - między innymi - Joanna Pucis z Warszawy. Prace Schodowskiego doskonale wyeksponowane. Dobre światło (zdecydowanie lepsze niż w Pracowni!) niejako eksponuje to, co gdzie indziej umyka uwadze. Potwierdza się, że Schodowski na nowo odkrywa swoje płaszczyzny i przestrzenie. Poraża nieustająca ekspresja najnowszej pracy Krzysztofa: Ecce homo,
o której artysta mówił, iż Ecce homo jest ostatnim rysunkiem stworzonym w 2013 roku. Zapowiada przejście na większy format i bardziej realistyczne podejście do studium człowieka. Zarówno w kresce,
jak i w psychologicznym aspekcie. Jednocześnie chciałbym go utrzymać w tonacji prac, które powstawały do tej pory. To poszukiwanie przeze mnie nowej jakości kreski: bardziej dopracowanej.
W Ecce homo chciałem wyrazić to, co było do tej pory ukryte we mnie, a czego nie dało wyrazić się
w poprzednich rysunkach. To także nauka pewnej dyscypliny w tworzeniu.
Do tej pory rysowałem intuicyjnie, bazując na szybkim geście, pośpiesznym zapisywaniem stanów emocjonalnych.

Dyskusje. Żywa rozmowa. Joasia potwierdza, że za każdym razem odkrywa coś nowego w grafikach Krzysia. Trzaskają flesze. Niektórzy sącząc białe wino, zajadając się chipsami i tartinkami na ciepło, zatrzymują się przy kolejnych obrazach Mistrza. Trochę żal, że nie prezentuje najnowszych prac, chociażby serii portretów, ale myślę, że i na ten cykl przyjdzie czas. Wystawa potrwa do końca marca 2014 roku.

Jarosław Trześniewski Kwiecień
















fotorelacja: Jacek Barnaś

środa, 29 stycznia 2014

Schodowski, Samsel i Vorbrodt w Pracowni pod Baranami.


Piwnica pod Baranami znana jest z tego, że jest miejscem niezwykłych, klimatycznych spotkań, podczas których człowiek może obcować z kulturą, być świadkiem narodzin wielkich talentów, przy piwie czy zimowej herbacie, rozmawiać z Artystą wysokiej klasy. Jest to miejsce niesamowitych spotkań i poszerzania horyzontów. Nie inaczej było 17 stycznia, kiedy w Pracowni pod Baranami spotkało się słowo, obraz i muzyka. Z całej Polski do Krakowa zjechali się poeci, zarówno Ci znani i rozpoznawalni, jak i Ci dopiero początkujący, aby podziwiać 3 artystyczne żywioły. Chociaż każde z osobna potrafi poruszyć emocje odbiorcy, razem tworzą wspaniałą kompozycję, pozostawiającą ślad w człowieku na dłużej. Tym razem podziwialiśmy obrazy Krzysztofa Schodowskiego, słowa Karola Samsela oraz muzykę Joanny Vorbrodt. Imprezę poprowadziła Dorota Ryst. Warto zaznaczyć jednak, że oficjalna rozmowa z Artystami stanowiła jedynie wprowadzenie do dalszej części wieczoru. Po krótkim wywiadzie i prezentacji każdego z Artystów każdy mógł porozmawiać z Twórcami, poznać ich bliżej, wymienić poglądy czy skomentować ich twórczość.
A wszystko to w klimatycznych salach krakowskich piwnic. Czas ten stanowił, według mnie, najbardziej wartościową część spotkania.

Dorota Kurzyńska























Fotorelacja - Rafał Babczyński