Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariusz Partyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariusz Partyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 czerwca 2015

usta sine od jagód

Mariusz Partyka



*** 

nie pamiętaj
nie wspominaj
już nic nie zrobię
taka wola twoja
którą spełnię
z tej mszy wychodzę uboższy
na języku nie mam już ciała.


***

nie wiem jak je wymawiać
jak układać usta i język
żeby nie wyszło zbyt czule
bo przecież nic już nie czuję
usta mam tylko sine
od jagód.


***

zapach mięsa i łąki
ptaki

pamiętam i zapomniałem

przecież nic się nie stało
tylko w mojej głowie
te ikony

na wszystkich jest w aureoli

tak zazdrościłem temu
który modli się do niej
a ona mu odpowiada.

________________________
publikacja za zgodą Autora


niedziela, 27 października 2013

to co się nie stało dzieje się gdzie indziej

                                                                                                  Mariusz Partyka




chwiejna wieża

Nie modlę się już do ciebie

pieniążku bez nominału
baloniku bez sznurka

Za długo to trwało
ta pustka
którą mi dałaś

drukarko bez tuszu komunikacie bez treści

Ołtarzyk postawiony świece zapalone
modlitwa niespełniona

Sierotko nieosierocona kwasku bez cytryny

Wyrwałaś mnie ze snu
i nie zasnę z powrotem

pistacjo bez skorupki tubko bez maści

Twoje ciało pamięta
ale ty chcesz zapomnieć

kromko bez masła czapeczko bez daszka

Masz swój ołtarzyk przed którym
się modlisz
wyznajesz wiarę w innego bożka

cukiereczku bez cukru pszczółko bez skrzydełek

On ci mówi co noc że cię kocha
a potem śledzi każdy twój ruch

moja sarenko na łące moje serce

Ale to nie jest kontrola
bo twój bóg to dobry człowiek
a my tak źle zaczęliśmy.




zerwijmy wszystkie

jesteś cichym, pustym miejscem

sierpień obejmuje chłodnymi nocami,
nie pamiętam snów, znów nie pamiętam słów.

lata łapania oddechu,
raz zakrztuszony, ręce do góry,
masaż serca, sztuczne oddychanie.

daję ten oddech, niech będzie z tobą,
wiedz, że nie umrę
za pozwoleniem.

pod język włożone
rozpuszczalne wspomnienia.

niech nas poniesie czerwony
nurt, niech poniesie nas kolorowy
bród,

kwiaty z naszej łąki będą wieńcami.



lewitacja

moje ciało jest tylko zakładką,
gdy położysz ją na dłoni,
zsunie się sama.

przestrzeń między nami, to co się nie stało,
dzieje się gdzie indziej. tam jesteśmy odważni
i boimy się tylko być osobno.

w swoich ciałach, w łóżkach odartych z poduszek
i prześcieradeł. tam zawsze będziemy jednym słowem.
w wielu dłoniach zamknięci,
chociaż będą to tylko nasze dłonie.


_____________________________________________________
Publikacja za zgodą Autora


piątek, 24 maja 2013

pachnie deszczem i skoszoną trawą

                                                                                                  
                                                                  Mariusz Partyka





nurt


pachnie deszczem i skoszoną trawą, w powietrzu
unosi się puch z topoli. czerwiec wystudzony,
zanim rozgrzał się na dobre.

wpadnij za miesiąc, załapiesz się na chrabąszcze
i soczyste papierówki, na wpół dojrzałe.

pojedziemy nad wodę. na plaży obszernej jak koszula
ojca położymy ciała. później wstąpimy w chłodną wodę,
popłyniemy na głębię. gdy usta zsinieją, wrócimy.




[w białym pudełku]


w białym pudełku obok siebie
ołówek, pędzelek, pióro, myszka,
kredki. leżysz pod stołem jak liść.
drżą wysuszone żyłki. na kartce
rysujesz kolorową rodzinę,
ojciec z matką i dziećmi, koło słońca,
niebieskie obwarzanki, zielony grzebień
i czerwony pies. najważniejszy
jest pies, bo macha, macha, macha
ogonem.




[byłem w świątyni]


byłem w świątyni, która przerosła moje wyobrażenia
o domu bożym. trzymałem za ręce ojca i matkę,
nie musiałem wiedzieć co oznacza przemiana krwi i ciała.

jedyne czego chciałem, to odejść, wrócić w miejsce,
gdzie chłodne powietrze znad pól łączy się z ciepłym,
napływającym z lasu. przyglądać się jak witraż nieba wybucha

od nadmiaru barw, jak spadając zakrzywia przestrzeń i czas
a potem powraca od nowa i zastyga. patrzy zielono
błękitnymi szkiełkami jak wchodzę do środka i żegnam się.

____________________________________
publikacja za zgodą Autora

piątek, 25 stycznia 2013

kolejne dni, może tygodnie

Mariusz Partyka


pamiątki rodzinne

tysiące zdjęć dziecka,
które jeszcze nie zaczęło się bawić.

jest pod opieką i wszyscy wiedzą,
co z niego wyrośnie. rozczarowanie

i smutek już nie ominą tego celu.

na razie można je ukryć
w cieniu kolorowego wiatraka z odpustu.  



ukryte

koń ma chore nogi. pszczoły przylatują do wody.
samochód przejeżdża po białej drodze, będzie burza.

u nas niewiele się zmieniło. wyłamali zamki
i nic nie wynieśli. to jeszcze nie czas. podarowano nam

kolejne dni, może tygodnie. chociaż już wiadomo,
że jesteśmy obserwowani. ktoś spisuje za nas

wydarzenia, z których nie zapamiętamy
nawet małej części. sąsiedzi opowiadają, że widzieli,

jak kręcą się i przypatrują. przyjdzie dzień,
kiedy wszystko wyniosą.




cynamon

wszystko wskazuje na to, że świątynie nie zostaną nigdy
zamknięte. lecz ja wyznaję inną wiarę. smak przyprawy
między nami, płatki uszu na języku i scalone układy ust.

wierzę w cudowny obraz twoich ud. przemianę krwi
w alkohol i śmierć zadaną do domu
przed sprawdzeniem obecności.

razem upłynnimy modlitwy a tlen przemienimy
w trujące związki. przymkniętymi powiekami
zwilżymy suche fakty.

________________________________
publikacja za zgodą Autora

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Mariusz Partyka

Poeta, nauczyciel, fotograf. Publikował w czasopismach literackich i gazetach oraz antologiach, m.in.: Połów. Poetyckie debiuty 2010 (Biuro Literackie, Wrocław 2010). W 2009 roku ukazał się jego arkusz poetycki Wieża myśliwych (Biuro Literackie, Wrocław 2009). Wydał tomy wierszy Wierzyniec (Strzeliński Ośrodek Kultury, Strzelin 2012) oraz Eskapady (Stowarzyszenie Literackie 
im. K.K. Baczyńskiego, Łódź 2012). 
Mieszka w Zabrzu.