Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mirosława Szychowiak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mirosława Szychowiak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 czerwca 2016

Po omacku wdrapie się na trampolinę i spadnie


Mirosława Szychowiak




Tak czy inaczej

Może w końcu to zobaczę, bez przekłuwania
oczu, nie łamiąc karku, skacząc z urwiska.

W dole krąży dawny spokój, krótkie sny
o niczym ważnym, śmieszni chłopcy
w bardzo modnych, pustych spodniach.

A ja cię pierdolę - powiedział to tak
łagodnie, że nie wiedziała czy zaprasza
ją do łóżka czy wyrzuca za drzwi.

Kiedy wygaśnie śmiech i światła na arenie,
wejdzie w ten spokój nie otwierając oczu.

Po omacku wdrapie się na trampolinę
i spadnie, ale to już nie ma znaczenia.
Jeśli coś ma umrzeć, niech umiera szybko.

Złamać kark czy złamać słowo, to i tak
jakaś śmierć, jakiś grób, ten sam ból.



Przesiadka

Wściekłość to paliwo, na które mam
zniżkę – zamknięte oczy i noga na gazie.

Nie widzi, gdzie pędzi, kto idzie, nie
słyszy – jeśli coś się urwie, to nawet
nie stanie, nie spróbuje skleić tego, co
odpadło. Głowa się wypełnia jak
balon powietrzem – jesteś coraz większa,
ale jakby lżejsza, mniej czuła na ogień,
który cię od spodu nachalnie próbuje
oderwać od ziemi. Czy jest jakiś wybór,
jakaś inna droga i miejsce, by zrzucić
ten nadmiar paliwa, zdjąć nogę z gazu,
zostawić bagaże i pójść na piechotę?

Wniknąć w jakiś spokój, w tę pieszą
wyprawę, zedrzeć podeszwy i otworzyć
oczy, widzieć to wszystko i na wszystko
patrzeć i przytrzymać głowę, żeby
nie uciekła, żebyś nie została sama

z tym burdelem.



Nie chcesz

Chcesz wiedzieć, jak to jest, gdy sama
z sobą śpię? Zamykam oczy i słyszę
jak niepotrzebna ćma wpadła przez otwarte
okno - czuję się niezręcznie, nie widząc jej.
Miotamy się obie, ślepe i żałosne, w tym
pozbawionym prawie światła biurze spraw
pozornych, ale nie możemy sobie pomóc.

Kiedy otwieram oczy, raczej czuję, niż widzę,
że tu nie będzie walki, bo obie dobrze wiemy,
czego w tej wojnie już nie można wygrać.
Gdy martwa opada na podłogę, opłakuję
ją przez chwilę, potem wracam na tyły.

Sama ze sobą drżę aż do rana.

__________________________________
Publikacja za zgodą Autorki

czwartek, 12 maja 2016

Niech coś mnie dotknie, mówię.



Mirosława Szychowiak



Tak czy inaczej

Może w końcu to zobaczę, bez przekłuwania
oczu, nie łamiąc karku, skacząc z urwiska.

W dole krąży dawny spokój, krótkie sny
o niczym ważnym, śmieszni chłopcy
w bardzo modnych, pustych spodniach.

A ja cię pierdolę - powiedział to tak
łagodnie, że nie wiedziała czy zaprasza
ją do łóżka czy wyrzuca za drzwi.

Kiedy wygaśnie śmiech i światła na arenie,
wejdzie w ten spokój nie otwierając oczu.

Po omacku wdrapie się na trampolinę
i spadnie, ale to już nie ma znaczenia.
Jeśli coś ma umrzeć, niech umiera szybko.

Złamać kark czy złamać słowo, to i tak
jakaś śmierć, jakiś grób, ten sam ból.




Ewentualnie

Ciało nie mówi już tamtym językiem,
zacina się, jest nieczytelne. Może zejdzie
do podziemia, żeby przypomnieć sobie
początek alfabetu, kilka własnych liter?

Ciało się nawet siebie nie domyśla.

Porusza się na pamięć, niemrawo, pod prąd.
Jest głucho i niemo. W środku tylko echo
słabnie zmęczone, topiąc się we własnej krwi.

Niech coś mnie dotknie, mówię.




Przesiadka


Wściekłość to paliwo, na które mam
zniżkę – zamknięte oczy i noga na gazie.

Nie widzi, gdzie pędzi, kto idzie, nie
słyszy – jeśli coś się urwie, to nawet
nie stanie, nie spróbuje skleić tego, co
odpadło. Głowa się wypełnia jak
balon powietrzem – jesteś coraz większa,
ale jakby lżejsza, mniej czuła na ogień,
który cię od spodu nachalnie próbuje
oderwać od ziemi. Czy jest jakiś wybór,
jakaś inna droga i miejsce, by zrzucić
ten nadmiar paliwa, zdjąć nogę z gazu,
zostawić bagaże i pójść na piechotę?

Wniknąć w jakiś spokój, w tę pieszą
wyprawę, zedrzeć podeszwy i otworzyć
oczy, widzieć to wszystko i na wszystko
patrzeć i przytrzymać głowę, żeby
nie uciekła, żebyś nie została sama
z tym burdelem.

________________________________
Publikacja za zgodą Autorki

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Mirka Szychowiak

Mirka Szychowiak - finalistka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego 
im. Jacka Bierezina. Laureatka wielu ogólnopolskich konkursów poetyckich, 
m.in: II nagroda w Ogólnopolskim Konkursie im. C. K. Norwida, I i III miejsce w OKP Krajobrazy słowa. We wrześniu 2005 roku ukazał się jej debiutancki tomik Człap story (wyróżniony za debiut. W 2010 roku zostały wydane dwa tomiki poetyckie autorki: Jeszcze się tu pokręcę (nominacja 
do Nagrody Literackiej Nike 2011) nakładem Instytutu Mikołowskiego oraz 
Proszę nie płakać, wydany przez SAPiK
w Szczecinku (jako główna nagroda w OKP Malowanie słowem). Nominowana w 2015 roku do nagrody głównej w konkursie na najlepsze opowiadanie, organizowanym w ramach 
11. Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania. W tym samym roku ukazał się 4 zbiór poetycki – 
Gustaw Znikąd (Zaułek Pomyłka w Szczecinie) oraz debiut prozatorski – zbiór opowiadań Gniazdozbiór (wydawnictwo ME-KOMP w Warszawie). Jej teksty znajdują się w antologii dolnośląskiej literatury Rozkład jazdy i w antologii opowiadań Obiecaj; były tłumaczone na język angielski: w dwujęzycznej antologii Free over blood wydanej przez Off_Press i Zeszyty Poetyckie oraz w European Literature Network. Autorka mieszka w Księżycach pod Wrocławiem.