Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Rudnicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Rudnicki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lipca 2013

Cudowne Lata - Jarosław & Aleksandra


W sobotę 27 kwietnia 2013 roku o godzinie 1815 w uroczym, klimatycznym miejscu, jakim jest kawiarnia „Cudowne Lata” w Krakowie, Jacek Sojan powitał gości oraz bohaterów wieczoru poetyckiego: Aleksandrę Słowik – poetkę z Poznania oraz poetę Jarosława Trześniewskiego-Kwietnia z Mławy, Po czym oddał głos Bogdanowi Zdanowiczowi, prowadzącemu pierwszą część spotkania.
         Bogdan przedstawił historię dorobku poetyckiego Aleksandry Słowik, na który składają się trzy tomiki wierszy oraz wiele publikacji w prasie i czasopismach kulturalnych. Po zaprezentowaniu przez poetkę trzech wierszy, z będącego w przygotowaniu tomiku „Miasto, domy, skrzyżowania”, prowadzący pochwalił się, że napisał dwie recenzje książek Aleksandry Słowik, z których jedną (dość obszerną) przeczytał. Potem goście wysłuchali trzech kolejnych wierszy i wypowiedzi poetki na temat historii jej twórczości, inspiracji poetyckich i zamiłowania do książek (szczególnie grubych i obszernych). Wywiązała się krótka dyskusja na temat pisarzy takich jak: J. Joyce, T.S. Eliot, M. Proust z udziałem publiczności i Jacka Sojana. Na zakończenie pierwszej części Aleksandra Słowik przeczytała jeszcze dwa wiersze z tomiku pt. „Jednoczęściowy wierzchni strój kobiety”.

         Po przerwie, Jacek Sojan na wesoło przedstawił zasługi Jarosława Trześniewskiego-Kwietnia dla sławienia Mławy. Jarek popisał się błyskotliwą erudycją, opowiadając o Mławie, jako kulturalnej stolicy Mazowsza, o pochodzeniu nazwy miasta i o wybitnych osobistościach kultury i nauki, stamtąd pochodzących. W nawiązaniu do tytułu swojego nowego tomiku „Czekoladki Mozarta”, przeprosił, że takowych nie przywiózł, a jedynie ptasie mleczko, którym częstowali się goście wieczoru. Jacek wypytywał Jarka o użyty w debiutanckim tomiku pseudonim, o recenzję ks. J Twardowskiego i historię ich znajomości, o to jak człowiek niesłyszący może tak pięknie pisać o muzyce. A gość spotkania, przytaczając wiele anegdot, odpowiadał jak muzykę słyszą niesłyszący i o znajomości z poetką Anną Kamińską, która miała również problemy ze słuchem. Brawami słuchacze nagrodzili wypowiedź – Odbieranie muzyki jest dla mnie najważniejszym pierwiastkiem lirycznym.

         Chwila rozmowy o tomiku „Pomarańczowy zeszyt”, po której Jarek przeczytał wiersz z tej książki. Jacek zapytał o tomik, przygotowany do druku, z którego na zmianę z Anką Blaschke przeczytali kolejne utwory.

„Casus mixtus” (ostatni z tomików wydanych przez Jarka) to zabawa terminologią prawniczą – stwierdził Jacek, po zaprezentowaniu trzech wierszy z tej książki i zapytał, jakim cudem zapisy prawne zainspirowały autora. Jarek, opowiadając sądownicze anegdoty, przyznał: Język prawniczy jest wyzbyty 
z wszelkiej poezji. Co nie znaczy, że nie może być dobrym materiałem na wiersz.

Do rozmowy o wierszach włączyli się również słuchacze.

Po interesującej wymianie zdań na temat konfliktu między naturą a cywilizacją, bohater drugiej części wieczoru po krótkim, ubarwionym anegdotą z czasów działalności podziemnej, wprowadzeniu przeczytał wiersz poświęcony niedawno zmarłemu koledze Rafałowi Celleriemu „odbicie nenufarów (nenia)”. Na zakończenie Anka Blaschke przeczytała najnowszy wiersz Jarka, który napisał w pociągu, 
w drodze do Krakowa.

         Tradycją spotkań „Cudownych Lat Poezji” jest turniej jednego wiersza, którego jurorami są goście wieczoru. Po prezentacji kilkunastu wierszy Wysoka Komisja w składzie Aleksandra Słowik i Jarosław Trześniewski-Kwiecień nagrodziła wiersz „Cudowne Lata” autorstwa Michała Piętniewicza, a Aleksandra Słowik przyznała prywatną nagrodę Grzegorzowi Ósmemu za wiersz „Zima jest płaska”. Wieczór zakończyło odczytanie przez laureatów nagrodzonych wierszy i gromkie brawa dla bohaterów spotkania.


PPG



Raport z końca świata (o poezji Jarosława Trześniewskiego-Kwietnia - fr.)

Wielka to radość spotkać katastrofistę, który przywraca nadzieję. Konserwatystę, który nie zakopał się w opłotkach idei i wyobrażeń, ale który godzi się na zmianę „skóry świata” i chce w tym procesie być sensownym uczestnikiem. Człowieka przekonanego, że:
„moją ojczyzną jest Itaka
nigdzie i wszędzie

Nigdzie i wszędzie jest Nic” („Noc Kawafisa”).





O poezji Oli Słowik - (wyimek):
-------

Zwłaszcza ostatnie wiersze pozwalają zobaczyć efekty tej ewolucji, wiersz prawie sentencyjny łączy się
z szeroką frazą narracyjną. Zasila tę poetykę od zawsze wyrazista obrazowość, oryginalność skojarzeń, szczególny rodzaj wrażliwości na język i jego złożoność (tutaj np. prawie nie spotyka się już współbrzmień, które miałyby tylko funkcję melodyczną, tworzą bowiem one nowe znaczenia, nowe obiekty w wykreowanym świecie). Bogactwo wyobraźni nie przypomina zupełnie rozpasania w „strumieniu świadomości” – to zorganizowana struktura, uporządkowana wokół myśli, którą wiersz chce przekazać. Nawet, gdy poetka pisze: „otwieram Imaginarium” i dalej: „Muszę doobrażać bez końca – dzień, miasto, drogę”, nie jest to tylko „Radość pisania”, jak było u Szymborskiej („Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las?” – „Jest więc taki świat, / nad którym los sprawuję niezależny?”), ale to obowiązek: „coś, co broni przed śmiercią”.


za: Cudowne Lata Poezji
























































foto: Piotr Rudnicki