Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eliza Moraczewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eliza Moraczewska. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 czerwca 2015

widziałam tych przegranych i tych opuszczonych


Eliza Moraczewska


po oczach

lalki płaczą ludzkimi głosami
dzieci ściskają piasek w pięściach
małe pięści a w nich mało piasku
mokre pięści piasek w małych grudkach

dzieci rosną i piasek się mnoży
lalki leżą w kartonowych trumnach
pięści dzieci puchną od milczenia
małe pięści głęboko w kieszeniach

dzieci nie są dziećmi piasek wciąż jest piaskiem
lalki oniemiały nie znajdziesz po głosie
dłonie są dorosłe i po zaciśnięciu
całkiem takie same są pięści





elegia na smutek majowy

widziałam tych przegranych i tych opuszczonych
a także tych starających się o azyl
w których połowiczna martwica tyczyła się tylko języka
w maskach albo całkowicie pozbawionych twarzy

nadwątlone słowa nie wstrzymają świata
powiedz mi kim jesteś boże co cię nie ma
pokorniejąc zmierzchy dłońmi bez połysku
zagasili światło w porcie: jedyne które nie gaśnie

woskowaty nalot pokrył fundamenty
łuna jest dla nich skurczliwa do definicji popiołu
w tych długich kolejkach w tych sklepach w tych rzeźniach
ludzie oddychają lepkim powietrzem





za zamkniętymi drzwiami

Słowa to wiatr – W. Shakespeare

jeden liliowy samochód
domy sadzone od kreski
trochę za dużo powietrza
żeby swobodnie oddychać

w sterylnych kościołach
czas cieknie po palcach
i krzepnie po drodze
gdzie ciało? gdzie krew?

skórę wygarbowano
powieszono na krzyżu
kręgosłup w formalizacji
w laboratorium medycznym

odnaleźli ciało prawie
po dwóch tygodniach
a ważne jest tylko to
że nikogo to nie obchodzi

obchodzimy się na palcach
czasy mamy takie
że nic dziwnego
że mamy też kościoły

przeszklone na przestrzał
transparentne po transfuzji
wymyte bezwonne
echo by w nich dzwoniło

a jednak tylko tutaj
mogę myśleć w języku
słowa się garną do siebie
bo mrozi dzisiaj z zachodu

pokładamy się społem
tyłem do zamieci
tyle ciszy do zebrania
teraz kiedy sieją wiatr

ważne jest tylko to
co nikogo nie obchodzi
że ciało znaleziono
po dwóch tygodniach
i trzeba było wyważać drzwi

Nikolaikirche, Hamburg; 13.02.2014


* z tomiku "CHIAROSCURO"
____________________________________
publikacja za zgodą Autorki


niedziela, 2 listopada 2014

ramionami tworzyłeś okrąg w który dawałam się wpisać


Eliza Moraczewska


teraz mówię

byłam jeszcze wtedy bardzo maleńka
i trzymałam się kurczowo twoich ścięgien
by nie zsunąć się z drabinki własnego kręgosłupa
na której stałam nieporuszona

byłam jeszcze wtedy nieszlifowaną kroplą
sterczały ze mnie zęby i zadziory
które pomny na plastyczność materii ugniatałeś i
póki nie stwardnieje krzyżowałeś łowickim wzorkiem

byłam jeszcze wtedy puchata i łatwochłonna
tak jak niektórzy bywają łatwopalni i ciałopaleni
więc odkurzałeś mną zacieki z okien
żeby odcisnąć wewnątrz drzewa, ludzi i niebo

ramionami tworzyłeś okrąg w który dawałam się wpisać
bryłami foremnymi przesłaniałeś horyzont od wpływów pogody
palcami wykańczałeś moje rysy wiedząc że mnie zmieniasz
ale wtedy bezpowrotnie też jeszcze byłam



więcej światła

zjadłam zęby na styku dwóch latarń
a przecież matka uczyła
że niebieski oznacza prosektorium
lepiej by powiedziała że odkaża
i że obce ogniska najlepiej grzeją ręce

odbija mi się teraz fragmentami czucia
o których nie umiem opowiadać
i gdy spotkamy się słowem do żywego
– otwartym palcem w rozwarty mięsień –
co przydarza się przecież raz na życie
puenta zamiast drżeć opada na pięty



za zamkniętymi drzwiami

Słowa to wiatr – W. Shakespeare

jeden liliowy samochód
domy sadzone od kreski
trochę za dużo powietrza
żeby swobodnie oddychać

w sterylnych kościołach
czas cieknie po palcach
i krzepnie po drodze
gdzie ciało? gdzie krew?

skórę wygarbowano
powieszono na krzyżu
kręgosłup w formalizacji
w laboratorium medycznym

odnaleźli ciało prawie
po dwóch tygodniach
a ważne jest tylko to
że nikogo to nie obchodzi

obchodzimy się na palcach
czasy mamy takie
że nic dziwnego
że mamy też kościoły

przeszklone na przestrzał
transparentne po transfuzji
wymyte bezwonne
echo by w nich dzwoniło

a jednak tylko tutaj
mogę myśleć w języku
słowa się garną do siebie
bo mrozi dzisiaj z zachodu

pokładamy się społem
tyłem do zamieci
tyle ciszy do zebrania
teraz kiedy sieją wiatr

ważne jest tylko to
co nikogo nie obchodzi
że ciało znaleziono
po dwóch tygodniach
i trzeba było wyważać drzwi




_______________________________

publikacja za zgodą Autorki

środa, 8 października 2014

Eliza Moraczewska

Prozaiczka, poetka, publicystka. Kulturoznawca. Laureatka konkursów 
(m.in. Krajobrazów Słowa
im. Zdzisława Morawskiego, 
im. Marka Hłaski, 
im. Stanisława Grochowiaka). 
Stały współpracownik czasopisma muzycznego Meakultura. 
Debiutowała w 2013 roku w poezji 
(na Poznaniu Poetów) i prozie 
(powieścią Jako w niebie). Szczecinianka.

środa, 30 lipca 2014

z prywatnego scenariusza


Eliza Moraczewska

piszę o niej bo niedługo umrze

S.T.K.

nie potrafiła wierzyć w Rosjan
więc nauczyła się wiary w Niemców
a gdy ci rozgnietli tę mieszczańską kanwę porządku
jej szept umilkł jak roztrzaskane o kamień szkło

zawsze miała duży głos
przy szczypcie życiowego fartu mogłaby żyć ze śpiewania
lecz poszła o krok dalej i spojrzeniem poprosiła o łaskę
żeby móc mówić nauczyła się pełzać

pierścienie płowych loków sprzedała u fryzjera
dobrze zapłacił bo popyt bo ludzie chcieli zapomnieć
każdy był teraz na równi nieznajomym
i dopiero wsiąkał w miejscowy bruk

nocami na hałaśliwej maszynie do pisania
składała nie nowy życiorys tylko stosy kolumn
jej podstarzałe dzieci pamiętają nieprzespane noce
ale te nadgodziny starczały na cyklamenową szminkę

wychodziła na potańcówki tak tak całkiem często
mężczyźni witali ją uśmiechem
mąż nie tańczył nic nie szkodzi tańczyła z innymi
a on stawiał kroki pod stołem a na stole kieliszek

dba o siebie pachnie mydłem gdy starość z zasady zgnilizną
siedzi bo puchną jej nogi i na nic nauka chodzenia
nic już nie pamięta z prywatnego scenariusza i wie
że nikt nie napisze zastępczego



 ________________________________
publikacja za zgodą Autorki