Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dawid Staszczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dawid Staszczyk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2019

śnieg, słońce, niewielki mróz, willa na Mokotowie



Dawid Staszczyk




Stopa, sox, choinka

W wieku 38 lat też można.
Masz bogate wnętrze,
nowoczesną zastawę i gratisy ze Szwecji.
Niebieskie oczy w porcie Ystad.
Nie wchodzisz bez potrzeby w obce kadry.
Jeśli wychodzisz, to raczej wybiegasz –
jasno i wprost.

W wieku 38 lat też można,
więc piszę mało i z niedopowiedzeniem, 
żeby w tym miejscu zobaczyć nas,
późnych bardziej niż sprzed roku. Słodki
aptekarz w galerii zgadza się ze mną.
Dał mi dziś paragon z serduszkiem
i telefonem.






Śnieg, słońce, niewielki mróz, willa na Mokotowie

Chciałem nie pisać zamknąć się zapalić
ale już sinieć zaczynał ten płód
kiedy robiłem notatki z percepcji

za miesiąc będzie
śnieg, słońce, niewielki mróz, willa na Mokotowie
będziemy pić będziemy szli (śmiejąc się) za ręce

przywita nas w bramie twój ciepły penis
śnieg, słońce, niewielki mróz, willa na Mokotowie
później łagodnie otworzysz mnie w sobie

otworzysz mnie później wyskakując w dym






Nowe obowiązki seksualne

Tyle jest zgrabniejszych literacko chorób
A ty mi wciąż miłość i selfie z wieczoru

Tyle jeszcze książek do wcielenia w życie
Ty mi tylko mocno ty mi należycie

Nie wiem skąd znów u mnie ta porno obsesja
Nie robię już hajsu w zboczonych profesjach

Za ścianą dyszy ciężko człowiek albo goryl
Ty mi zawsze chętnie ty mi zawsze w porę

Muszę więc to przerwać wyskrobać cię z książki
Dobry wiersz się pisze za trefne pieniążki 



__________________________________________
Publikacja za zgodą Autora

poniedziałek, 6 listopada 2017

Święto otwartych przestrzeni


Dawid Staszczyk








The Skittles

To jest list o małej śmierci we wszystkich kolorach tęczy
to są torebki po cukierkach skittles Nie wychodź z domu już nigdy
bo dzisiaj o mi tym napiszesz

torebki po cukierkach skittles w książce z której czytam na sen
głuchy telefon w centrum pomocy Nie pijcie za mnie tej nocy
nawet gdy odżyje przygaszony tren







Centrum Pomocy Profesjonalnej

diagnoza:

zaburzenia osobowości
brak elastyczności myślenia

ciągłe trwanie w starych okopach
mimo urwanych rąk i nóg

mimo odstrzelonej głowy
  





Imię na męską literę

wersja podstawowa:

Nasz związek to zimowa zabawa, mechanizm iluzji i zaprzeczeń.
Trwa długo, a znaczy tyle, co psyk puszki królewskiego otwieranej
w autobusie.

Dzisiaj twój penis jeździł po mieście. Przesyłał pozdrowienia.

Nie ma to już dla mnie znaczenia, albowiem mężczyźni twojego
życia przeważnie mają na imię Rafał i mieszkają w następnych
wcieleniach.

wersja premium:

To miasto jest jak przedmiot w akcie desperacji oddany
do lombardu. Jak stara prostytutka. Od biedy można je przelecieć,
kierując się tabliczkami z lotniskiem imienia F. Chopina.

Udając obcy język, w którym pewnie nadejdzie jakiś świt,
a kobiety w szalikach-kocach położą głowy pod tramwaje.

Nasz związek to zimowa iluzja, więc przycinam paznokcie
i uderzam z tym do klubów, żeby popełnić ciekawsze błędy.




 _____________________________________
publikacja za zgodą Autora

sobota, 5 listopada 2016

dostawiasz się do mnie przez ścianę wiersza


Dawid Staszczyk






Skaczemy z książkami na tyłach
  
Ogród buw w nastroju fallicznym zagęszczony do punktu siedzenia podłącz się mówisz
do czyjejś historii studiuj na kocu stopę tors cycki ocieraj się o mnie heteromięsem

poza tym co cię otacza jest jeszcze klimat schyłkowy fin des siècle na plecach tyły miasta
żerań bez metra ulica elektronowa szmacą się dawne świetności
tutaj te myśli mogą się zderzać urastać do rangi hali magazynu

wybitej szyby pobitej normy w czasie present kup absynt trybunę ludu kup w kiosku
panience w białych kozaczkach z perskim kotem
nie wybija się zębów
raz sierpem raz młotem






Piekło dansingu

Żyłem z wami cierpiałem i płakałem z wami oglądałem za darmo wasze przedstawienia
ze świateł nocy tkałem mój tren

podczas gdy on patrzył oczami surowego mędrca na ich pijane torsy z których kapał pot
podczas gdy ty sam sobie zadawałeś gwałt wsiadając wyłącznie do najdroższych aut

chcesz wiedzieć więcej więc dostawiasz się do mnie przez ścianę wiersza
przez chrystusa banał naszego

przez sufit drzwi podłogę
daję z siebie co mogę do ucha niech ci kwili mój na dobranoc paszkwil o tobie





Nadgodziny w klinice nerwic

Przesypywanie się z pustego w próżne przesypianie
dni i nocy żeby być osobnym nie dać się zjednoczyć

napisy już poszły rozpad serotoniny zahamowany ból
miał odejść wczoraj do innego ale został na Sylwestra
z Polsatem
 


 __________________________________________
publikacja za zgodą Autora