Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

niedziela, 13 grudnia 2015

jeszcze słyszę jej szept w adytonie


Krzysztof Mich


piłem wino na plaży

na kamienistej plaży kyliks przewrócił się i spadł
wino spłynęło cienkimi strugami kropla po kropli
patrzyłem jak słudzy znoszą po schodach amforę
i kosz pełen jedzenia ich widok nie cieszył mnie

rzekłem więc by wrzucili wszystko do morza
albowiem nic nie są warte jeśli radości nie dają
odrzekli cóż ma cię cieszyć gdy sam siedzisz
na kamieniach śpiewać nie chcesz tancerki
odprawiłeś przyjaciół na ucztę nie zapraszasz
patrzysz tylko jak woda pieni się u brzegu

tak było tak jest tak będzie rzućcie to delfinom
połóżcie na fali gałązkę mirtu niech płynie
kiedy rzucili podniosło się garbate dno morza
wyszłaś do mnie na brzeg wspięłaś po schodach
wino zaczęło smakować

kazałem więc rzeźbiarzom kuć twoje posagi
i tuszem malować postać na wazach
abyś przetrwała

dłużej niż piana wzburzona

na białej cypryjskiej skale




na ruinach Troi 

jeszcze słyszę jej szept w adytonie
słowa rozchodzą się jak stare nici
odbijają od kolumn drgają i rwą
osnowa jak bandaż otula głowę
patrzę jak dzień umiera supernową
aby zmartwychwstać czarną dziurą

jutro Kasandra umrze
jak gwiazda której nie dostrzega
słyszała o niej od kochanków astronomów
lecz oni nie interesują się tym co widzi
myślą że ich
dlatego chwalą jej mądrość
kosmos astronomów kończy się za progiem

na ruinach Troi słychać krzyk
lecz opadł już kurz nad drogą którą ją wlekli
w Mykenach ostrzą ksiphos
Agamemnon śpi
usta Kasandry spragnione są pocałunku
ciągle wierzy że spadnie klątwa Apolla
lecz dzisiaj nikt jej nie pocałuje
nawet ja



wychodząc z jaskini

„coś strasznie dziwnego ma do siebie pismo Fajdrosie”
Platon

na ścianach mojej jaskini próżno szukać rysunków wołów
wszędzie tylko słowa Fajdrosie słowa i milczące postacie
przekraczające granice nocy cichcem wskakujące do dnia
niezauważalnie depczące dywan wślizgujące się do łóżka
kiedyś wydawały mi się bliskie jak Arystokles
lecz umierały za ścianą

aby wyjaśnić śmierć sięgnąłem do słów
brałem kolejne na spytki metodycznie przesłuchiwałem
nawet Sokrates przepadł bo tłumaczył się niewiedzą
ona jednak nie chroni przed karą

i zrozumiałem że słowa nie są odpowiedzią
ona jest w nas


___________________________________
publikacja za zgodą Autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane