Roman Honet

Odległość robi tak, żeby pamiętać.

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Rafał Gawin

Spis cudzołożnic ... (czytaj więcej)

czwartek, 29 listopada 2012

Cuda w poezji - Sztygarka


24.11.2011 - X Port Poetycki w Chorzowie

Organizatorzy: Barbara Janas Dudek, Jacek Dudek, Włodzimierz Szymczewski
Miejsce akcji: Sztygarka - Magazyn Ciekłego Powietrza


Dawniej było w Chorzowie ciekawie: węgiel kopano, a w samym środku miasta zwanego Królewską Hutą stały piece Huty Kościuszko, które oświetlały całą okolicę podczas wytopu. Wiadomo Chorzów do żeglownych akwenów nie należy, ani tu rzeka spławna, a i morze daleko. A jednak teraz Port ma - wielki i sławny. Jak przystało na tytułowe cuda - poetycki, a na dodatek już dziesiąty. Port rozpoczął się o godzinie dziesiątej. Warsztaty poetyckie prowadził Leszek Żuliński, doświadczony krytyk literacki przy wsparciu Karola Samsela, wschodzącej gwiazdy literackiego firmamentu. O godzinie czternastej wystawiono monodram M. Dworakowskiego „Sztuka fugi” (na podstawie C. Sikorskiego). Rzecz bełkotliwa, ratowana recytacją i artykulacją aktora. Posiadała bez wątpienia wartościowe przesłanie, którego piszący sprawozdanie nie docenił, ale też nie chciałby pominąć. 
 





Poeci przyjechali z bliska i daleka.  Gośćmi głównymi byli: Marta Fox, Magdalena Gałkowska, Dawid Jung, Teresa Radziewicz i wspomniany wcześniej Karol Samsel. Imprezie towarzyszył również wernisaż Marzeny Naliwajko i Piotra Króla (malarstwo) oraz Marii Kuczary (fotografia). 
Po oficjalnym otwarciu imprezy nadszedł moment na prezentacje poetyckie. Zaprezentowali się znani poeci.  W punkcie kulminacyjnym Port zgromadził około stu pięćdziesięciu gości.


















 Całość dopełnił  występ Joanny Vorbrot wraz z zespołem. 

 




Atmosfera była wyśmienita oraz twórcza. Organizatorom: Barbarze Janas Dudek, Jackowi Dudek, Włodzimierzowi Szymczewskiemu należą się słowa uznania i podziękowania. Sponsorom wielkie gratulacje. 


Wojciech Michalec


fotorelacja: Arek Łuszczyk

20 komentarzy:

  1. "Rzecz bełkotliwa, ratowana recytacją i artykulacją aktora. Posiadała bez wątpienia wartościowe przesłanie, którego piszący sprawozdanie nie docenił, ale też nie chciałby pominąć." - następnym razem radzę sprawozdawcy dać sobie wolne (i iść na siusiu albo piwo - będzie przynajmniej równowaga w bełkocie :). A serio: wypisywanie takich bzdurnych opinii (nie zrozumiałem, ale to bełkot) dyskredytuje tego bloga (i grupę), nie tylko zagubionego autora relacji. Serdecznie - bezet

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście bełkotliwość monodramu, który wzbudził nieciekawe refleksje, chociaż aktor rzeczywiście ratuje to coś, co było widać, kiedy masowo poeci opuszczali magazyn - niestety. I brawo, że państwo publikują takie relacje. Prawdziwe i bez zadęcia. Świetny tekst.

    Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten monodram był straszny. Niech jego autor już nic nie pisze
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  4. "Monodram (gr. mónos – jedyny; dráma – dramat) – utwór dramatyczny, w którym występuje tylko jeden bohater. Monolog bohatera może być skierowany do publiczności teatralnej lub do wyimaginowanego odbiorcy - nieobecnego na scenie. Monolog jest mocno zdialogizowany, bohater cytuje cudze wypowiedzi, imituje rozmowę odpowiadając na przytoczone bądź domniemane pytania postaci, o których mówi". To co widzieliśmy, to był bełkotodram, zbdetogram
    Jadzia

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie bezet bezet - dałem sobie wolne. Felieton ma to do siebie że ma prawo wyrażać opinie autora. Rady oczywiście pańskie uważam za złote i oświadczam że zawsze dąże do równowagi.
    Serdecznie Wojciech Michalec /autor felietonu/

    OdpowiedzUsuń
  6. Żeby ocenić coś, trzeba to zrozumieć. Bełkot jest słowem oceniającym (nie tylko charakteryzuje sytuację). Wina zatem może leżeć po obu stronach: skomplikowanie tekstu lub brak możliwości (chęci) percepcji ze strony słuchacza. Lekko, łatwo i przyjemnie bywa w innych audytoriach. Rozumiem, że znajomość przedmiotu (poezji) sprawozdawcy nie zniżyła się do bełkotu tekstu. Tak bywa. Gratuluję samopoczucia i zadowolenia. Jak zauważyłem, w trakcie czytania wielu wierszy na Porcie różne osoby wchodziły i wychodziły, nie robiąc różnicy czy czyta Karol Samsel, czy Wojciech Michalec. Nie będę porównywał wierszy autorów, choć zapewne dla większości było jasne, co jest bełkotem. Obrażanie się (Panie Wojciechu - byliśmy zdaje się na Ty) na uwagi do tego, co się publikuje - to osobna bajka. Powodzenia. b.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wypowiem się o samym monodramie, bo nie byłem i nie widziałem, ale widzę, że jest dyskusja na temat i o to chodzi, a że zdania są różne - cóż, taka jest rzeczywistość.Nie rozumiem, dlaczego jeden z dyskutujących napisał, że negatywna ocena wydarzenia dyskredytuje tego bloga i grupę ?
    Bartłomiej Jarosz

    OdpowiedzUsuń
  8. Bogdan - to chyba oczywiste że jak coś dla kogoś jest niezrozumiałe, to jest DLA TEJ OSOBY bełkotem :) co to ma dyskredytować? Niczego to nie dyskredytuje. Oznacza to tyle, ze albo monodram rzeczywiście jest słaby, albo że percepcja autora jest ograniczona. Co w samo w sobie jest jakby oczywiste (Ty chyba nie masz nieograniczonej percepcji, byloby to dość przerażające ;))

    Poza tym, nie zauważyłem negatywnej oceny wydarzenia, co najwyżej jednego z jego punktów, całość wydarzenia została oceniona bardzo dobrze (i słusznie).


    Kuba Sajkowski

    OdpowiedzUsuń
  9. fakt jest faktem, nie wytrzymałam na "monodramie" i wyszłam, bo wybaczcie mi entuzjaści tzw "poezji" Cezarego Sikorskiego, to jeszcze nie Wielkanoc, żeby w czytelnika wydmuszkami ciskać. Magda Gałkowska

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne zdjęcia Arka, miło mi, że w końcu Was poznałam :) i żałuję, że nie mogłam posłuchać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że nie mogłam posłuchać jak poeci czytają wiersze - dla jasności.

      Usuń
  11. co prawda nie byłem na prezentacji w Chorzowie ale słyszałem w Kaliszu monodram i byłem syt i kontent wagi i urody słowa "Fugi" Sikorskiego -
    być może problem jest bardziej złożony : w sposobie (formie przekazu), być może w treści która jest trudna do ogarnięcia a być może w samej koncentracji lub przygotowaniu odbiorcy do takiej właśnie poezji;
    znam teksty tej "Fugi" i mam wewnętrzne przekonanie, że bardziej nadają się do prywatnego - osobistego czytania niż do publicznej prezentancji ze względu na gęstość intelektualnego oglądu zagadnień poruszanych w "Fugach" - lekceważący ton o monodramie nie bardzo jest na miejscu, bo pomiędzy niezrozumieniem a osądem "bełkotliwość" istnieje przepaść ontologiczna, ejdetyczna a przede wszystkim deontologiczna...
    Jacek Sojan

    OdpowiedzUsuń
  12. Kubo,
    jak napisałem: słowo "bełkot" jest dyskredytujące wobec przedmiotu/osoby; to nie opis faktu, ale ocena; zabrakło mi tu zwykłej uczciwości wobec własnej percepcji (i braku kompetencji do cenzurek). Gdyby nie to jedno zdanie (z ww. wyrazem) - wszystko byłoby ok, nie odezwałbym się, bo i po co.
    Ale spotykam się po raz kolejny w sprawozdaniach na PPG z ocenianiem przez osoby nie mające ani z racji doświadczenia, osiągnięć czy wykształcenia - kompetencji. Można oceniać - zawsze, ale czy nie warto pamiętać wpierw o własnej ograniczoności? I czy ocena nie powinna być uzasadniona argumentami. Inaczej robi się magiel, tania jatka czy fabryka wydmuszek wielkanocnych.
    Pozdrawiam. b

    PS. Czytałem te teksty każdy po kilkanaście razy - nie mam nieograniczonej percepcji, ale nie zgadzam się też na łatwe uogólnienia.
    PS. To mój ostatni wpis, sprawa jest drobna, a rośnie góra świętego oburzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. "Ale spotykam się po raz kolejny w sprawozdaniach na PPG z ocenianiem przez osoby nie mające ani z racji doświadczenia, osiągnięć czy wykształcenia - kompetencji." Dawno nie czytałem większej bzdury. Proszę się opamiętać! A jakie doświadczenie poetyckie ma Sikorski? Jakie osiągnięcia? Czy wykształcenie filozoficzne daje gwarancje do bycia dobrym poetą? Sikorski ładnie pisze? Chyba śmiesznie i nic nowego, stąd wszystko wydaje się bełkotem, gdyby nie ten archaiczny sposób myślenia, pewnie nie byłoby tej całej dyskusji. 54 sonety są bełkotliwe, ale czy to znaczy, że trzeba obrażać innych? Do pisania relacji trzeba posiadać jakieś szczególne wykształcenie? Sikorski nie ma żadnego doświadczenia poetyckiego, sam sobie wydaje książki, to ma być autorytet? Nie ośmieszaj się bezet. Idziesz w dym za kimś, kto nie jest tego wart.


    Niewykształcony czytelnik - wg bezeta bez prawa głosu

    OdpowiedzUsuń

  14. Bogdanie wybacz.

    „Król jest nagi”
    Klękajta narody - „Sztuka fugi” - klękajta i płaczta, boś ta nie godne, boś ta przypadkowe, ślepe głuche i niedouczone – a wystarczyło rozdać tekst przed przedstawieniem, opatrzyć stosownym wprowadzeniem i wyjaśnieniami; ograniczyć, wyselekcjonować widzów - byle kogo nie wpuszczać. A na koniec lojalka na piśmie i by było że było to o czymś dla wybranych porażającym swą tajemnicą i głębią. A tak przypadkowy widz oglądał i zajmuje się oceną - „ocenianiem przez osoby nie mające ani z racji doświadczenia, osiągnięć czy wykształcenia – kompetencji” - a trza było zrobić to przedstawienie dla tej garstki w hotelu. Widz ma „ iść na siusiu albo piwo - będzie przynajmniej równowaga w bełkocie” - złota rada osoby kompetentnej. „Inaczej robi się magiel, tania jatka czy fabryka wydmuszek wielkanocnych.”

    Oczywiście trudno mieć pretensje do tekstu czy autora a nawet aktora – coś jest dobrze inscenizowane albo nie.

    Godne zastanowienia jest to dlaczego zdecydowano się na prezentacje?

    Ja może powinienem użyć innego przymiotnika w felietonie zamiast „bełkotliwe” na ten przykład nieudane, niezrozumiane, hermetyczne, nie na miejscu – ale żadne z tych słów do tego nie pasuje.
    Sytuacja jest komiczna bo prezentowana „Sztuka Fugi” się sama nie obroniła przed krytyką – pisząc felieton trudno przemilczeć taki fakt, tym bardziej że inne punkty programu zostały zrealizowane doskonale. Nie widzę też sensu aby w krótkiej formie opisującej długą i okazałą imprezę poświęcać więcej miejsca na ten punkt programu.

    Wołanie o cenzurę, wołanie o sprawdzanie kompetencji – jest dość dziwaczne bo w końcu nic się nie stało – dywagacje na temat percepcji też są dziwne bo zalatują tautologiom.
    Mnie się „Sztuka fugi” zwyczajnie nie podoba i jakoś ma się to nijak do moich osiągnięć, kompetencji, doświadczeń – ani to forma eksperymentalna ani poszukująca, miała może powalić formą sceniczną ale efektowna recytacja czy warsztat aktorski to nie wszystko jedno, tłumiło drugie a aktor przecież miał kontakt z autorem i można było to doszlifować, uscenicznić lub porzucić pomysł inscenizacji.

    „Król jest nagi” - a to że nikt wcześniej się nie odważył na krytykę, to nie moja wina że nie jestem cichy, ślepy, głuchy.

    PS
    Oczywiście jesteśmy na Ty i żal mi że się uniosłeś ale zobacz to nie tylko moje zdanie.

    Pozdrawiam Wojtek Michalec


    OdpowiedzUsuń
  15. ktoś napisał: "Sikorski nie ma żadnego doświadczenia poetyckiego, sam sobie wydaje książki".
    Dodam od siebie, że Sikorski wydaje też innych. I ci inni szybko od niego odchodzą. Bo widzą, że są tłem, usprawiedliwieniem, dla wydawanych książek Sikorskiego. Smutne to.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  16. Panie bezet, „Rzecz bełkotliwa, ratowana recytacją i artykulacją aktora.”. Dla mnie przekaz jest jasny: treść niezrozumiała, mimo dobrego występu osoby prezentującej. Akurat ja mam duże doświadczenie w tych sprawach (nie poezji, ale prezentacji i publicznych wystąpień).
    To, że autor tekstu ma na myśli najwyższe i najpiękniejsze idee, to nie znaczy, że potrafi to przekazać w swoim tekście.
    Panie bezet, „obyci ludzie” (jak to pan nazwał) zdają sobie sprawę z tego, że bezpośrednia prezentacja (szczególnie na imprezach masowych) niesie ze sobą ryzyko niezrozumienia intencji, przekazu itp.
    Tu moglibyśmy rozwinąć tematykę umiejętności interpersonalnych, jaką są m.in. publiczne wystąpienia, ale żeby niepotrzebnie nie trwonić czasu, powiem krótko: nie znam poety, który w ogóle by sobie zadawał sprawę z wagi bezpośredniego przekazu lub posiadał takowe wyuczone umiejętności. W najlepszym wypadku, są to umiejętności wrodzone, ale nie świadome.
    Jak widzę, w tym temacie Pan też nie ma doświadczenia. O wykształceniu, czy obyciu proszę się nie wypowiadać, bo czytając życiorysy Pana i innych osób, które tu występują, mógłby Pan popaść w kompleksy (powiem prościej, nie odrobił Pan podstawowej lekcji wystąpień publicznych).
    I dalej, Pan „dyskredytuje tego bloga (i grupę)”. Jak widać z komentarzy, Pana dyskredytacja raczej nie mają poparcia. Proszę to przemyśleć. Widać nie docenia Pan pracy innych ludzi, a skupia uwagę tylko na sobie. To kolejny z podstawowych błędów osób występujących publicznie.

    I na koniec. Czy różnorodność jest zła? Moim zdaniem nie. Gdybyśmy wszyscy byli podobni do Pana, to świat byłby zwyczajnie nudny (dla lepszego zrozumienie dopowiem, że nie chodzi personalnie o Pana).
    Powiem tak: „niektórzy ludzie mogli by się zabić spadając z poziomu swojego ego, na poziom IQ”
    Ciśnie się też na język jeszcze jedno znane powiedzenie: „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o …”

    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam bloga PPG, bo mają to "coś" co wyróżnia ich spośród innych. Panie "bezet", co racja to racja. Ma Pan prawo do swojego zdania i jak widzę admini bloga szanują wypowiedzi każdego. Inaczej nie publikowali by komentarzy.
    Ma Pan prawo do wyrażenia swojej opinii, ale czy ma Pan prawo do osądzania ludzi? Kim Pan jest?
    Żądając od innych kultury wypowiedzi, winno się być jej przykładem. Tutaj Pan poległ.
    Widzę, że z bloga zniknęła Pańska nota bio. Kompleksy górą?
    Sam Pan sobie wystawił świadectwo.
    Nie znam Reny - z notek wychodzi, że to ona jest założycielką grupy. Ale przyznam, że odwala kawał dobrej roboty. Należy się jej słowo uznania jak i ludziom, którzy z nią współpracują. Powtarzam - WSPÓŁPRACUJĄ.

    Przemek W.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo wiele negatywnych emocji pod tym tekstem, które zaowocowały niepotrzebnymi reakcjami. Ubolewam nad tym bardzo, bo znam i cenię wiele osób zabierających głos w dyskusji. Wypowiedzi nie są moderowane, co jest bardzo dużym plusem tego bloga, ponieważ każdy ma szansę szczerze się wypowiedzieć, ale z drugiej strony zawsze będzie to prowadziło do konfliktów. Taka jest chyba cena demokracji i liberalnego podejścia do tematu. Dlatego mam mały apel: skupmy się na tekstach i ich ocenie, unikajmy oceniania osób. Inaczej urządzimy sobie tutaj kolejne piekiełko, jakich jest pod dostatkiem na innych portalach i blogach, niezależnie od ich tematyki. Jeśli uważamy się za ludzi słowa, oddajmy temu słowu przysługę i ugryźmy się czasami w język. Pozdrawiam wszystkich serdecznie,

    Grzegorz Wołoszyn.

    OdpowiedzUsuń
  19. Poza tym chciałbym zauważyć, że na zdjęciu nr 2 Krysia ma fantastyczne nogi. Nikt tego do tej pory nie docenił, tylko wszyscy zajmują się jakimiś głupotami.


    G. W.

    OdpowiedzUsuń

Wpisy ad personam będą usuwane