Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

czwartek, 29 listopada 2018

Jerzy Hajduga wraz z Marią Kuczarą, zatrzymują z czasu chwile - fotorelacja




"Choćby przez miesiąc. W listopadzie. Gdy wieczory zaczynają się od rana. 
Nie gaszę nocnej lampki, a  wiersz  trwa "



 
Fotorelacja z wieczoru autorskiego Jerzego Hajdugi
promującego najnowszy tomik:
" Zatrzymać z czasu chwile" 

















Zatrzymać z czasu chwile


I znowu chwila, która jeszcze trwa we mnie i już wiem, że długo będzie trwać. Zorganizowano mi wieczór autorski w Drezdenku 20 listopada br. Wchodzę do biblioteki, a tu tylu znajomych, że aż musiałem plan spotkania zmienić. Została tylko mowa o nowej książce z wierszami „Zatrzymać  z czasu chwile”. Prowadzący przestał mi zadawać pytania, sam wpadłem w wir spotkania. Rozmieniłem wiersze na dygresje, nastrój liryczny (spotęgowany śpiewem przy gitarze) do bezpośredniej rozmowy. Udało mi się nie zapomnieć, że przecież jest ze mną Majeczka Kuczara, która ten tomik opracowała graficznie i przy okazji tego spotkania wiszą na ścianie jej zdjęcia.
Nie wiem, czy zabrakło krzeseł, ale przy drzwiach niektórzy stali. Często patrzyłem w ich stronę, jakbym jeszcze na kogoś  czekał. Nie przyszedł.

Jerzy Hajduga





Drezdenko 2018
_____________________________________________________________________

Fotorelacja: Rafał Babczyński 




środa, 21 listopada 2018

miejsca których już nie ma


Grzegorz Kielar



I Miejsce 
VIII Ogólnopolskim Festiwalu Poetyckim
im. Wandy Karczewskiej




Do pary
się zwijam się mnę jestem z celofanu czasem szeleszczę po drodze mi z deszczem się zwijam się mnę jestem stuzłotówką starą już nie pukam nie stukam po drodze mi z marą nocną jestem nastukany i puknięty jestem ogarniam coraz mniej choć się garnę czasem się chwieję się pnę z poręczą mi poręczniej mam pod lasem szałas nie gonię trwonię grosze i po trosze znikam łamliwe serce mam ciągle po lewej stronie wiem co to przyciąganie ziemskie i nieziemskie odpychanie ale nigdy nie wiem co robić ze szczątkami początków i zaczątkami końców znam na pamięć omamy osłuchy pogłosy i bosy jestem cały odwiedzam miejsca których już nie ma i granie w znikanie uprawiam się nie umawiam już nie namawiam się zwijam gnę się i lgnę skrycie omijam skwery targi i dzwonnice na nice wiersz obracam i nie zwracam uwagi na nic nie latam z chmurami co się da łatam jeszcze po drodze mi z dreszczem dnieję coraz rzadziej bo szczególny ze mnie przypadek jestem bezcelownik i zamiejscownik jestem się zwijam mijam pomalutku odpuszczam puszczam statki na wietrze i oko do księżyca łzy się kończą powoli boli lżej jakby i w środku mniej kwili coś się może dziś wydarzy coś się może dziś wymarzy za rogiem latarnia przydrożna pod stopami chodnik szary na ławce ćma niczyja - nas troje do pary


_____________________________________
fot. Arek Łuszczyk
Publikacja za zgodą Autora

wtorek, 26 czerwca 2018

smutna jest moja dusza aż do śmierci

Karol Samsel

 



Smutek w kajdankach

1

Miłość powraca. Świat przebywający w jej cieniu
dłużej niż powinien – kapituluje w znaczeniu reli-
gijnym. Mistyczna upadłość naszych domów spo-
tkań, przedstawicielstw zmienia także i nas. Prze-
stajemy należeć do siebie, a nasze doświadczenie
podlega korekcie, zostaje przewieszone do dłoni,
które nami – podobno dość umiejętnie – operują.

2

Miłość powraca. Dziewczynka uderzona harpu-
nem zmartwychwstaje jako kobieta. Klatka pie-
rsiowa wygięta uderzeniem wysuwa kuliste pie-
rsi na płaską do tej pory powierzchnię. Boże, i-
le piękna spod pelisy, o której myśleliśmy – nie
zakwitnie, nigdy nie zakwitnie. To chyba Sipiń-

3

ska. Tak. Miłość powraca. Dobrze dobrana, spo-
kojnie wyhodowana przylaszczka słowa potrafi
stawić opór niejednej muchołówce, żenlisei, rosi-
czce. Fantazjuję. Wyobrażam sobie, że jestem w
1905 roku jedną z dwudziestu dziewięciu prosty-
tutek uwięzionych w trakcie pogromu alfonsów.

                *

Nie wychodzę z pokoju.
Nie unoszę się z krzesła.
Smutek w kajdankach.









Przedostatni flakonik nasion nieobumarłych

1

Smutna jest moja dusza. Aby dodać sobie
otuchy, emigruję, chociaż tak czy inaczej
nieustannie dociekam, nieważne, czy czy-
tam Schillera czy jak stary pies – zbity na
kamień po okrągłym dniu pracy – włączę
na chwilę Planetę małp. Smutna est moja

dusza.

2

Smutna jest moja dusza. Kilka razy pyta-
łem już siebie, czy Apollin był socjopatą.
Cóż, w sferze retoryki – to tylko tandetne
klepanie w klawisze nieprawidłowo prze-
chylonego fortepianu i deptanie po łapce
stukniętego zwierzątka. Smutna est moja

dusza.

3

Smutna jest moja dusza. Wprzódy – marz-
nę a nie goreję. Zatym – wyrasta i prostuje
się nade mną sama Konstancja Asnyk: sub-
telność jest niepowszednią odmianą bojaź-
liwości. Maszynka do strzyżenia świata za-
cina się na moim tomiku. Smutna est moja  

dusza.

4

Smutna jest moja dusza. Wydaje mi się, że
między piersią doktorantki a piersią Emmy
Bovary zasnęła zmęczona osmia o owłosio-
nym ciele. Zastałem naturę drewnianą, zos-
tawię murowaną. Gałązka nawozu w przed- 
wieczornym ognisku – pisk, blask, wrzask:

                                smutna jest moja dusza
                                aż do śmierci.








 
 Wszystko mnie rani

1

Niech zaśnie schorowany pitbull naszych trosk.
W sugestywnym, noworocznym stylu młodziu-
tki Patryk Vega pisze list do starej, źle przecho-
wywanej tęczy Elizabeth Bishop. Stiuk, stiuk –

2

klap, klap. Botoksowa zanęta – rozdziawia się
w eksplodujący kolorami wszystkich wszechnic
ukwiał. I cyt, cyt, jak chleb w jajku, chleb w jaj-
ku: mówię swoim wieczorowym studentom o li-

3

stach Vega – Bishop z lat 2007-2016. Cóż, skra-
jam im niezły historycznoliteracki suflet – wiem,
moja nagroda w niebie – uśmiech pełny witamin,
cichy płacz garstki świrów na końcu arcysalonu.

4

Niech zaśnie schorowany pitbull naszych trosk.
Niech odpocznie chuj wetknięty siłą w mrowis-
ko. Tak, chuj. Skazujecie mnie na przerysowa-
nie. Zamiast słonecznej tarczy kulka dzikiego

5

pieprzu. Zamiast dzwoniących karawan tektu-
rowy fortepian z papierowym pedałem-naraz-
samolocikiem. Klawiszowy zwierzak dla wszy-
stkich naszych odrętwień. Relegowani, burżua-

6

zyjni profesorowie tańczą w pobitych drzwiach
letnisk. Patrzę w ich łysiny oparty półdupkiem
o mury będące granicą religii, wiar ludzkich, a-
teizmu. Z rozpadającej się księgi wypada lśnią-

7 ½

cy kadr z filmów Roba Zombiego. Dziekan py-
ta mnie cicho, czy jestem chrystianożercą. Od-
powiadam, że tworzę poprzez chrześcijaństwo

7 ½

wiersze dla postchrześcijan, postchrześcijański
gen trutnia z genu robotnicy (jesienna obniżka,
zimowa przecena) i wszystko mnie rani, agonia.


____________________________________
Publikacja za zgodą Autora


środa, 20 czerwca 2018

efekty świetlne, efekty... muzyka, nastrój ruch postaci mechanizmy przejścia




Grzegorz Derner



TEATR mężczyzna – kobieta dwie konstrukcje naprzeciw siebie przestrzeń mikrokosmos – makrokosmos wokół nich świat przedstawiony drzwi, schody zapadnia makrokosmos wchłania w siebie mikrokosmos rozszerzenie przestrzeni scenicznej o przestrzeń teatralną mikrokosmos unaoczniony efekty, efekty akustyczne efekty świetlne, efekty... muzyka, nastrój ruch postaci mechanizmy przejścia granice, sfery przeżyć psychicznych. Sen
STROLLING DOWN (CHAMPS ÉLYSÉES) Piętrzą się jasne bulwary Swym blaskiem dosięgnąć chcą słońca Piętrzą się schody wciąż w górę Piętrzy się bukiet róż i butelka szampana (Nie, z tym szampanem… Przesada) Piętrzą się okna i ściany Wzwyż gotyckim wzbijając się łukiem Pod sklepieniem piętrzą się myśli Szept w naszych wnętrzach i czas się piętrzy (Ależ skąd! Czas nie – jako jedyny) Piętrzy się zapach miasta Jego obraz w myślach i słowach Wyrasta lekka stalowa konstrukcja Kratownice się piętrzą miast serca (I znowu… Te serca, no po co?) Cholerna nieświadomość wokół nas się piętrzy Jak wszystko inne tak i ona. A jakże Piętrzy się skryty ból piętro po piętrze A w nawiasach niepokój się piętrzy (Niechby nawet i tak przyjdzie zasnąć nad ranem) Tylko sen będzie zamiast… …dręczył. GARE DU MIDI na wszystkich dworcach świata i na autostradach mijają się ci którzy mieli się spotkać pośród mórz południowych znad wytrawnego Martini ich wzrok miał się zatrzymać na dłużej pozostać tymczasem przeminął prześliznął się pobieżnie pospiesznie jak dziewczyny na wrotkach w pierwszej klasie wagonu intercity lub euro- siedzą zapatrzeni w kolorowe pismo ci którym było na siebie spoglądać kupić wspólne bilety do paryża lub wiednia mieli się w drodze poznać nie poznali pojechali poszli każde w swoją stronę jak krajobraz za oknem na wszystkich dworcach świata którymi są ich domy czekają na samolot liniowiec atlantycki ci co się nie spotkali jakieś dziesięć lat wcześniej na zacienionych tarasach w przydomowych ogródkach oczy zmęczone wypatrują opuchłe przymknięte jak albumy na zdjęcia w trzeciorzędnym lokalu na zniszczonych krzesłach nie chcąc patrzeć na flaszkę ani grzebać w zakąskach widzą siebie nawzajem za późno ci co mieli wcześniej się spotkać znaleźć mórz południowych pełnię słońca i ciepło uciec wyjechać w podróż magiczną jak piosenka szaleńca na wszystkich dworcach świata w tłoku tańcu uścisku prawie bez powietrza łapią tamto spojrzenie sprzed lat ponad dziesięciu ci którzy mieli spotkać się już dawno tulą się do siebie całują głaszczą rozważni rozsądni z rozpaczą wiedzą że znów się mijają jak dwie krople deszczu

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Korekcie, okładce, składowi, łamaniu i papierowi

Rafał Gawin

REDAKCJA

Korekcie, okładce, składowi, łamaniu i papierowi

Ale przynajmniej uczysz się na cudzych błędach.





BIAŁY PROTEST

Psu

Jestem chory, więc nie mam sobie
nic do zarzucenia. Pustka. Jem rzadko,
ale treściwie. Mgła. Czołgam się
nieznacznie, ale to był mój wybór
(pustka), zanim wybuchła wojna
(mgła), zanim odszedłem do łóżka.
Śnieg. Codziennie dyżuruję,
by nie przespać końca
(śnieg).






CZWARTA ZASADA DYNAMIKI

Fizyce i chemii

Ale najpierw spotkanie.
Niech wiersz pracuje na jakąś korzyść,
choćby składał się z samych braków.





Z CYKLU: WIERSZE O CHRZEŚCIJAŃSKICH KORZENIACH EUROPY

Czysto logiczne rozumowanie
nie da nam żadnej wiedzy
o realnym świecie.

Albert Einstein

[###]

Czy bez systemu nie masz do siebie dostępu?

Szukając zer,
zwielokrotniasz pustkę.


[666]

Krążę wokół Smoleńska
i nie chcę lądować.


[{{{]

Mam instynkt macierzyński.
Oglądam się za matkami.


[>o<]

Jeśli chodzi o wierność,
to stoi.

Nie jestem kompetentny.


[[+]]

Ślad po krzyżu
jest krzyżem.


[xxx]

Ona nie zacznie wierzyć,
więc możesz jej wszystko wytłumaczyć.


_________________________________________

publikacja za zgodą Autora