Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

wtorek, 26 czerwca 2018

smutna jest moja dusza aż do śmierci

Karol Samsel

 



Smutek w kajdankach

1

Miłość powraca. Świat przebywający w jej cieniu
dłużej niż powinien – kapituluje w znaczeniu reli-
gijnym. Mistyczna upadłość naszych domów spo-
tkań, przedstawicielstw zmienia także i nas. Prze-
stajemy należeć do siebie, a nasze doświadczenie
podlega korekcie, zostaje przewieszone do dłoni,
które nami – podobno dość umiejętnie – operują.

2

Miłość powraca. Dziewczynka uderzona harpu-
nem zmartwychwstaje jako kobieta. Klatka pie-
rsiowa wygięta uderzeniem wysuwa kuliste pie-
rsi na płaską do tej pory powierzchnię. Boże, i-
le piękna spod pelisy, o której myśleliśmy – nie
zakwitnie, nigdy nie zakwitnie. To chyba Sipiń-

3

ska. Tak. Miłość powraca. Dobrze dobrana, spo-
kojnie wyhodowana przylaszczka słowa potrafi
stawić opór niejednej muchołówce, żenlisei, rosi-
czce. Fantazjuję. Wyobrażam sobie, że jestem w
1905 roku jedną z dwudziestu dziewięciu prosty-
tutek uwięzionych w trakcie pogromu alfonsów.

                *

Nie wychodzę z pokoju.
Nie unoszę się z krzesła.
Smutek w kajdankach.









Przedostatni flakonik nasion nieobumarłych

1

Smutna jest moja dusza. Aby dodać sobie
otuchy, emigruję, chociaż tak czy inaczej
nieustannie dociekam, nieważne, czy czy-
tam Schillera czy jak stary pies – zbity na
kamień po okrągłym dniu pracy – włączę
na chwilę Planetę małp. Smutna est moja

dusza.

2

Smutna jest moja dusza. Kilka razy pyta-
łem już siebie, czy Apollin był socjopatą.
Cóż, w sferze retoryki – to tylko tandetne
klepanie w klawisze nieprawidłowo prze-
chylonego fortepianu i deptanie po łapce
stukniętego zwierzątka. Smutna est moja

dusza.

3

Smutna jest moja dusza. Wprzódy – marz-
nę a nie goreję. Zatym – wyrasta i prostuje
się nade mną sama Konstancja Asnyk: sub-
telność jest niepowszednią odmianą bojaź-
liwości. Maszynka do strzyżenia świata za-
cina się na moim tomiku. Smutna est moja  

dusza.

4

Smutna jest moja dusza. Wydaje mi się, że
między piersią doktorantki a piersią Emmy
Bovary zasnęła zmęczona osmia o owłosio-
nym ciele. Zastałem naturę drewnianą, zos-
tawię murowaną. Gałązka nawozu w przed- 
wieczornym ognisku – pisk, blask, wrzask:

                                smutna jest moja dusza
                                aż do śmierci.








 
 Wszystko mnie rani

1

Niech zaśnie schorowany pitbull naszych trosk.
W sugestywnym, noworocznym stylu młodziu-
tki Patryk Vega pisze list do starej, źle przecho-
wywanej tęczy Elizabeth Bishop. Stiuk, stiuk –

2

klap, klap. Botoksowa zanęta – rozdziawia się
w eksplodujący kolorami wszystkich wszechnic
ukwiał. I cyt, cyt, jak chleb w jajku, chleb w jaj-
ku: mówię swoim wieczorowym studentom o li-

3

stach Vega – Bishop z lat 2007-2016. Cóż, skra-
jam im niezły historycznoliteracki suflet – wiem,
moja nagroda w niebie – uśmiech pełny witamin,
cichy płacz garstki świrów na końcu arcysalonu.

4

Niech zaśnie schorowany pitbull naszych trosk.
Niech odpocznie chuj wetknięty siłą w mrowis-
ko. Tak, chuj. Skazujecie mnie na przerysowa-
nie. Zamiast słonecznej tarczy kulka dzikiego

5

pieprzu. Zamiast dzwoniących karawan tektu-
rowy fortepian z papierowym pedałem-naraz-
samolocikiem. Klawiszowy zwierzak dla wszy-
stkich naszych odrętwień. Relegowani, burżua-

6

zyjni profesorowie tańczą w pobitych drzwiach
letnisk. Patrzę w ich łysiny oparty półdupkiem
o mury będące granicą religii, wiar ludzkich, a-
teizmu. Z rozpadającej się księgi wypada lśnią-

7 ½

cy kadr z filmów Roba Zombiego. Dziekan py-
ta mnie cicho, czy jestem chrystianożercą. Od-
powiadam, że tworzę poprzez chrześcijaństwo

7 ½

wiersze dla postchrześcijan, postchrześcijański
gen trutnia z genu robotnicy (jesienna obniżka,
zimowa przecena) i wszystko mnie rani, agonia.


____________________________________
Publikacja za zgodą Autora


środa, 20 czerwca 2018

efekty świetlne, efekty... muzyka, nastrój ruch postaci mechanizmy przejścia




Grzegorz Derner



TEATR mężczyzna – kobieta dwie konstrukcje naprzeciw siebie przestrzeń mikrokosmos – makrokosmos wokół nich świat przedstawiony drzwi, schody zapadnia makrokosmos wchłania w siebie mikrokosmos rozszerzenie przestrzeni scenicznej o przestrzeń teatralną mikrokosmos unaoczniony efekty, efekty akustyczne efekty świetlne, efekty... muzyka, nastrój ruch postaci mechanizmy przejścia granice, sfery przeżyć psychicznych. Sen
STROLLING DOWN (CHAMPS ÉLYSÉES) Piętrzą się jasne bulwary Swym blaskiem dosięgnąć chcą słońca Piętrzą się schody wciąż w górę Piętrzy się bukiet róż i butelka szampana (Nie, z tym szampanem… Przesada) Piętrzą się okna i ściany Wzwyż gotyckim wzbijając się łukiem Pod sklepieniem piętrzą się myśli Szept w naszych wnętrzach i czas się piętrzy (Ależ skąd! Czas nie – jako jedyny) Piętrzy się zapach miasta Jego obraz w myślach i słowach Wyrasta lekka stalowa konstrukcja Kratownice się piętrzą miast serca (I znowu… Te serca, no po co?) Cholerna nieświadomość wokół nas się piętrzy Jak wszystko inne tak i ona. A jakże Piętrzy się skryty ból piętro po piętrze A w nawiasach niepokój się piętrzy (Niechby nawet i tak przyjdzie zasnąć nad ranem) Tylko sen będzie zamiast… …dręczył. GARE DU MIDI na wszystkich dworcach świata i na autostradach mijają się ci którzy mieli się spotkać pośród mórz południowych znad wytrawnego Martini ich wzrok miał się zatrzymać na dłużej pozostać tymczasem przeminął prześliznął się pobieżnie pospiesznie jak dziewczyny na wrotkach w pierwszej klasie wagonu intercity lub euro- siedzą zapatrzeni w kolorowe pismo ci którym było na siebie spoglądać kupić wspólne bilety do paryża lub wiednia mieli się w drodze poznać nie poznali pojechali poszli każde w swoją stronę jak krajobraz za oknem na wszystkich dworcach świata którymi są ich domy czekają na samolot liniowiec atlantycki ci co się nie spotkali jakieś dziesięć lat wcześniej na zacienionych tarasach w przydomowych ogródkach oczy zmęczone wypatrują opuchłe przymknięte jak albumy na zdjęcia w trzeciorzędnym lokalu na zniszczonych krzesłach nie chcąc patrzeć na flaszkę ani grzebać w zakąskach widzą siebie nawzajem za późno ci co mieli wcześniej się spotkać znaleźć mórz południowych pełnię słońca i ciepło uciec wyjechać w podróż magiczną jak piosenka szaleńca na wszystkich dworcach świata w tłoku tańcu uścisku prawie bez powietrza łapią tamto spojrzenie sprzed lat ponad dziesięciu ci którzy mieli spotkać się już dawno tulą się do siebie całują głaszczą rozważni rozsądni z rozpaczą wiedzą że znów się mijają jak dwie krople deszczu

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Korekcie, okładce, składowi, łamaniu i papierowi

Rafał Gawin

REDAKCJA

Korekcie, okładce, składowi, łamaniu i papierowi

Ale przynajmniej uczysz się na cudzych błędach.





BIAŁY PROTEST

Psu

Jestem chory, więc nie mam sobie
nic do zarzucenia. Pustka. Jem rzadko,
ale treściwie. Mgła. Czołgam się
nieznacznie, ale to był mój wybór
(pustka), zanim wybuchła wojna
(mgła), zanim odszedłem do łóżka.
Śnieg. Codziennie dyżuruję,
by nie przespać końca
(śnieg).






CZWARTA ZASADA DYNAMIKI

Fizyce i chemii

Ale najpierw spotkanie.
Niech wiersz pracuje na jakąś korzyść,
choćby składał się z samych braków.





Z CYKLU: WIERSZE O CHRZEŚCIJAŃSKICH KORZENIACH EUROPY

Czysto logiczne rozumowanie
nie da nam żadnej wiedzy
o realnym świecie.

Albert Einstein

[###]

Czy bez systemu nie masz do siebie dostępu?

Szukając zer,
zwielokrotniasz pustkę.


[666]

Krążę wokół Smoleńska
i nie chcę lądować.


[{{{]

Mam instynkt macierzyński.
Oglądam się za matkami.


[>o<]

Jeśli chodzi o wierność,
to stoi.

Nie jestem kompetentny.


[[+]]

Ślad po krzyżu
jest krzyżem.


[xxx]

Ona nie zacznie wierzyć,
więc możesz jej wszystko wytłumaczyć.


_________________________________________

publikacja za zgodą Autora


 

czwartek, 29 marca 2018

I marzył wśród Wieczerzy Ostatniej Rozpaczy,
By, nie mogąc łez zleczyć, choćby ten prostaczy,
Najprostszy pozostawić dar chleba i wina.

                                                        Leopold Staff







Pełnych nadziei, wiary i miłości
 Świąt Wielkiej Nocy 
 oraz serdecznych spotkań w gronie Najbliższych 

Życzą 

Poeci o Godzinach





poniedziałek, 19 marca 2018

listy ze śmierci nigdy się nie kończą

Roman Honet



sposoby wysyłania listów

podróż od śmierci różni się powrotem
i sposobami wysyłania listów.
jak gdyby nie minęły życie ani czas,
jeżeli tak być musi. granica
tkwi w czekaniu, w rozróżnieniu miar
pomiędzy wyznaczeniem trasy
a postawieniem ostatniej litery:
zmarłem w wielu miejscach, lepiej
byłoby, gdybym umarł w jednym,
wiedziałabyś przynajmniej, gdzie masz mnie żałować.
lub: jadę, jutro wrócę.
więc – jeśli tak być musi –
listy z podróży mają długą drogę,
listy ze śmierci nigdy się nie kończą






krótki kurs klasycyzmu


z Faulknera

coś, co nie było światem,
zjawiło się na nim. zżyłem się z tym pożarem,
zrosłem z wodą. wszystko to była próżność,
jak układanie rymów przez wybrańca bzdur:
zbudziłbyś umarłego na drugą śmierć –
z nudów. trup pewnie wstałby,
otrząsnął się z ziemi.
szepnął: ani nie żyjesz,
ani nie umierasz. a ty byś myślał:
a więc to jest miłość. myliłem się
i tu – i przyszłoby ci myśleć
jeszcze długo później,
jak fałszywa okaże się najgłębsza książka,
gdy się ją zechce zastosować w życiu






litość, ptak z betonu

im głębiej śpię, tym biją mnie
mocniej, plują w twarz, kopią
w głowę – ta kotwica z neuronów,
skręconego deszczu, kobiety –
nie zdarzyły się nigdy,
ale – pozostały. albo
je przyciągnęły liny holownicze,
albo je litość stawia
przed oczami sama. inaczej:
noc nie wybiera snów, tak w drewnie,
jak i w ziemi, a litość, ten ptak, chociaż z betonu,
wie, że śpiewać musi.
i tak to idzie:
nigdzie, czyli tu,
nic – nowy początek
____________________________________
Publikacja za zgodą Autora