środa, 29 kwietnia 2020

zgaś moje oczy ja cię widzieć mogę



Grzegorz Wołoszyn




QUANTUM


I
zgaś moje oczy ja cię widzieć mogę
przez szarzejącą od popiołu ciemność
gdzie światło sączy z twoich źrenic trwogę
noc snuje we włosach swoją wzajemność

przez szarzejącą od popiołu ciemność
brnie wzdłuż spojrzenia utajone tętno
noc snuje we włosach swoją wzajemność
skąd drżenie nici przepoczwarza piętno

brnie wzdłuż spojrzenia utajone tętno
serc recesja w ripoście na splątanie
skąd drżenie nici przepoczwarza piętno
nim z ruchu prządek imago powstanie

serc recesja w ripoście na splątanie
na nieślubnym poszyciu stu kobierców
nim z ruchu prządek imago powstanie
by przeciągnąć skrzydła utkane z wersów

na nieślubnym poszyciu stu kobierców
gdy światło sączy z twoich źrenic trwogę
by przeciągnąć skrzydła utkane z wersów
zgaś moje oczy ja cię widzieć mogę




II
uszy zatrzaśnij a ja cię usłyszę
chociaż bezdźwięk zawęźli krnąbrne czucie
echa dzwonów przetopią się przez ciszę
pauza zapadnie na fałszywej nucie

chociaż bezdźwięk zawęźli krnąbrne czucie
w szeptach spiętrzonych w szemranych tonacjach
pauza zapadnie na fałszywej nucie
w szale partytur obłędna oracja

w szeptach spiętrzonych w szemranych tonacjach
zagrzmią cztery trąby aż pękną bębny
w szale partytur obłędna oracja
słuch do słuchania często bywa zbędny

zagrzmią cztery trąby aż pękną bębny
sine sklepienia ran naciągną dreszczem
słuch do słuchania często bywa zbędny
wiem kiedy mówisz wystarczy i jeszcze

sine sklepienia ran naciągną dreszczem
echa dzwonów przetopią się przez ciszę
wiem kiedy mówisz wystarczy i jeszcze
uszy zatrzaśnij a ja cię usłyszę



III
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę
będę szedł aż po same krańce ciała
w widmach powidoków poprzez pożogę
kule z fantomowym bólem jak skała

będę szedł aż po same krańce ciała
od dnia oddania aż do dna oddechu
kule z fantomowym bólem jak skała
trzebią bezbronne girlandy bebechów

od dnia oddania aż do dna oddechu
cały bez reszty zresztą bez całości
trzebią bezbronne girlandy bebechów
błędy mężczyzny i grzechy młodości

cały bez reszty zresztą bez całości
siebie zatracam w czasie iloczasu
błędy mężczyzny i grzechy młodości
kuty w pokutne podkowy nawiasów

siebie zatracam w czasie iloczasu
w widmach powidoków poprzez pożogę
kuty w pokutne podkowy nawiasów
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę




IV
i bez ust nadal zdolny będę krzyczeć
spękane wargi zabierz precz do źródeł
wywołam cię jak przepaloną kliszę
w duszy nabrzmiałej chronicznością złudzeń

spękane wargi zabierz precz do źródeł
pojony pragnieniem karmiony głodem
w duszy nabrzmiałej chronicznością złudzeń
wykluczę kluczenie kluczowym słowem

pojony pragnieniem karmiony głodem
rozlewa się język wartką inflacją
wykluczę kluczenie kluczowym słowem
obetnę wątek przesnutym narracjom

język rozlewa się wartką inflacją
w kruchej kruży do wypełniania spełnień
obetnę wątek przesnutym narracjom
lepiej zamilknąć niż wikłać się w wełnę

w kruchej kruży do wypełniania spełnień
wywołam cię jak przepaloną kliszę
lepiej zamilknąć niż wikłać się w wełnę
i bez ust nadal zdolny będę krzyczeć



V
ramiona mi odrąb ja cię obejmę
rzeź to rzez zbrojny w diakrytyczny kolec
ostrzem nie dotrzesz gdzie arytmie chwiejne
biją jambami w osinowy kołek

rzeź to rzez zbrojny w diakrytyczny kolec
broczące promienie spod mrocznych cierni
biją jambami w osinowy kołek
osnowa dotyku w wątku pruderii

broczące promienie spod mrocznych cierni
kreślą rysy epatując patosem
osnowa dotyku w wątku pruderii
pruje materią przez formy bezgłose

kreślą rysy epatując patosem
róże w pacie między żółcią a bielą
pruje materią przez formy bezgłose
furia ekstazy kiełznana kądzielą

róże w pacie między żółcią a bielą
ostrzem nie dotrzesz gdzie arytmie chwiejne
furia ekstazy kiełznana kądzielą
ramiona mi odrąb ja cię obejmę



VI
ja na krwi mojej ciebie nosić będę
zakrzepły na kość nagą aż do szpiku
odpruję z metrum purpurową pręgę
kurczem strun przez dławiący nurt przełyku

zakrzepły na kość nagą aż do szpiku
wymoszczę miazgę poza krój obrzęków
kurczem strun przez dławiący nurt przełyku
przecisnę rezon między tembry lęków

wymoszczę miazgę poza krój obrzęków
dryf fałd i bruzd fuzja limf niemoc chemii
przecisnę rezon między tembry lęków
trwam w rytmie rytu wśród zetlałych cieni

dryf fałd i bruzd fuzja limf niemoc chemii
wiotkość uniesień miałkie mdlenie mimoz
trwam w rytmie rytu wśród zetlałych cieni
wyzuty złudą że wina to wino

wiotkość uniesień miałkie mdlenie mimoz
odpruję z metrum purpurową wstęgę
wyzuty złudą że wina to wino
ja na krwi mojej ciebie nosić będę



VII
ociemniałym wejrzeniem spoza oka
pozasłownym słyszeniem mimo uszu
kiedy uwinnia się zwinnie posoka
a usta parzą od zwarzonych uczuć

pozasłownym słyszeniem mimo uszu
idę w głąb chromych dróg ponad nogami
a usta parzą od zwarzonych uczuć
mamię ramiona przeplotem bez granic

idę w głąb chromych dróg ponad nogami
gdzie wiarołomna szczerość szczuje szczęściem
mamię ramiona przeplotem bez granic
dopóki da odpór limit zatrzęsień

gdzie wiarołomna szczerość szczuje szczęściem
fata sypią sorbent na tłucz mirażów
dopóki da odpór limit zatrzęsień
szykował będę żar do abordażu

fata sypią sorbent na tłucz mirażów
kiedy uwinnia się zwinnie posoka
szykował będę żar do abordażu
ociemniałym wejrzeniem spoza oka





*

Pierwsze i ostatnie wersy, stanowiące klamrę dla każdego pantum, są cytatami z wiersza Rainera Marii Rilkego pt. Zgaś moje oczy.


______________________________________________________________________________



W sobotę, 19 stycznia 2019 roku, w salach Pałacu Zaleskich w Rejowcu, odbyła się uroczystość podsumowania I Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego na Wiersz Klasyczny o Statuetkę Białego Kruka im. Mariana Janusza Kawałki. Organizatorzy konkursu: Burmistrz i Urząd Miejski w Rejowcu, chełmskie Wydawnictwo TAWA oraz Gminny Ośrodek Kultury w Rejowcu zaplanowali tę pierwszą edycję konkursu dokładnie w druga rocznicę śmierci Patrona.
Patron Konkursu, Marian Janusz Kawałko, to jeden z najwybitniejszych poetów ziemi chełmskiej; krytyk literacki, publicysta, dr n. hum. w zakresie historii nowożytnej, regionalista, samorządowiec, sprawny organizator oświatowy o wielostronnych zainteresowaniach.




Na rejowiecki konkurs swoje wiersze o cechach klasycznych nadesłała ponad setka autorów z różnych stron Polski. Jury w składzie: prof. Józef F. Fert (poeta, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, badacz twórczości Cypriana K. Norwida – przewodniczący jury), Henryk Radej (poeta, krytyk literacki, publicysta – członek jury) oraz Waldemar Taurogiński (wydawca, współorganizator konkursu, sekretarz jury) przyznało Nagrodę Główną – Statuetkę BIAŁEGO KRUKA Krzysztofowi Ziemskiemu z Zielonej Góry za zestaw wierszy opatrzony godłem „Anolis”. 

Ponadto jury przyznało dwa wyróżnienia: I wyróżnienie trafiło do rąk Grzegorza Wołoszyna ze Stalowej Woli  za zestaw wierszy oznaczony godłem „Fantom”, zaś II wyróżnienie otrzymał Władysław Katarzyński  za zestaw wierszy opatrzony godłem „Luzak”.







Grzegorzowi raz jeszcze Gratulujemy !