Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

niedziela, 22 stycznia 2017

ulotność chwili w której ciało staje się nieodmiennie stałe

Krzysztof Mich



cięcie

stała przed nim naga nieco skrępowana
jakby próbowała się okryć włosami
nie wiedziała za co jej płaci
myślała że będzie ją obmacywał
a potem gwałtownie zdobędzie
niektórzy mężczyźni tak robili
ale nie on

to nie była żądza fascynacja ani miłość
nie pociągała go tak jak mężczyźni
wiedział że musi jej obciąć głowę
nie była tak doskonała jak archetyp
Simonetty na proporcu rycerskiej kopii
tylko on miał pozostać

patrzył na jej blade ciało i myślał
w którym miejscu przeciąć jej szyję
na wysokości podbródka czy obojczyka
wiedział że z resztą sobie poradzi
doda inną głowę zamaluje bliznę

tajemnicy zbrodni nikomu nie zdradził
ludzie Lorenza wiedzieli swoje
mówili że dostał pieniądze nie czuł winy
w końcu dali mu rozgrzeszenie

był przecież stwórcą

uformował boginię z dwóch kobiet
jak muszlę pod stopami
i jednym tchnieniem ofiarował
nieśmiertelność





klamka

w szpitalu Murray Hill zima
białe prostokąty opanowują budynek
jak wycięte w ścianach przeręble
jak bramy do ostatecznego wymiaru

Fritz Glarner jeszcze nie przeczuwa
że gwałtowny przeciąg
zamroził linie i prostokąty
nie dostrzega zmiany
inercja jego oczu powoduje że
skrajne barwy jeszcze wirują
jeszcze walczą pomiędzy sobą
przeskakując po dwa stopnie
ma nadzieję że figury
wkrótce zamienią się miejscami

dopiero gdy naciska mosiężną klamkę
i zmienia biały kwadrat w trapez
pojmuje ulotność chwili
w której  ciało staje się
nieodmiennie stałe
a kolorowe kwadraty
pogrążają się w bieli
sztywnieją




włos

obserwuję z daleka
jak uparcie patrzysz
na kołnierz jego koszuli

jakbyś dostrzegła włos

drażni poczucie estetyki
jak trójką wrzucony pomiędzy
niderlandzkie kwadraty
jak mnoga perspektywa portretu
śpiącej w fotelu siedemnastolatki

wyniosła tancerka bizantyjskich ikon
zauważyła zbyt nagle pohamowane
mimowolne drgnienie
bladej dłoni pensjonarki

pomyślała jednak
że to Minotaur który narodził się
w labiryncie pracowni machnął ogonem
i prześliznął się pomiędzy żółtą plamą
a czerwonymi paciorkami

ona po prostu
jeszcze nie wie


________________________________
Publikacja za zgodą Autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane