Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

piątek, 3 lipca 2015

Poetycko w "Stajni"



W dniu  27 czerwca 2015 r. w   pubie „Stajnia” na krakowskim Kazimierzu odbył się wieczór autorski Waldemara Kazubka - poety pochodzącego z Mikołowa.   
Waldemar zaprezentował zebranym subiektywny przewodnik po miejscach, w których bywał, a bywał tu (gdzieś w Polsce) i ówdzie (w Czechach, Francji, Szkocji, Litwie, Chorwacji, Hiszpanii - Andaluzji). Myliłby się jednak ten, kto oczekiwałby dokładnej relacji z Pragi, Paryża, czy Wilna i miejsc, do których wiodą tradycyjne trasy turystyczne. Poznawanie miejsc to dla poety poznawanie ludzi, z którymi wspólnie podróżował, a następnie przetwarzanie sytuacji, które wydarzyły się rzeczywistości, na wiersze.
W prezentowanych utworach znalazły się także migawki z dzieciństwa, dorastania, refleksje płynące  
z relacji z ludźmi bliskimi, rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami, kobietami. Autor przedstawiał  swoje teksty poprzedzając je anegdotami zawiązanymi z powstaniem poszczególnych utworów. Same wiersze opatrzone były często cytatami z Marqueza, Hemingwaya, czy łacińskimi sentencjami. Spotkanie prowadził Wojtek Michalec, na samym początku przedstawiając bohatera wieczoru, a w dalszej części podsuwając mu kolejne teksty do czytania. 
Reakcjom obecnych na sali słuchaczy towarzyszyły „ochy” i „achy”, bowiem autor nie tylko pisze zajmująco, bez zadęcia, z wielką dozą ironii, autoironii, z zaskakującymi pointami, ale i czyta swoje teksty perfekcyjnie. Dość powiedzieć, że wśród uczestników spotkania znalazła się osoba, która wysłuchawszy zaledwie dwóch wierszy Kazubka podczas Portu Poetyckiego w Chorzowie, postanowiła wziąć udział w spotkaniu w Krakowie. Jak się zresztą później okazało - laureatka TJW Anna Luberda-Kowal. Kto nie był w „Stajni” w Krakowie, niech żałuje. Ja powiem tylko – było świetnie.

 Agnieszka Jarzębowska























































 ulica Świetlickiego

 przecież mijam Pana niedokładnie
 nie przystaję z czerwoną torebką
 prosząc o próbkę pisma jak w banku
 czasem jest Pan z suką
 czasem ze śledziem
 najczęściej z toastem
 nad kontenerem przeszłości
 wyssanej z kamienicy

 nie czytuję Pana
 lecz badam Pana wpływ
 na moje cokolwiek
 taka sucha od niechcenia
 wymiana potoczności

 otwieram kolejny tomik
 i z karty tytułów
 wybieram porcję bólu
 z kacem
 ze śledziem

 lub bez

                             Anna Luberda-Kowal
















Fotorelacja: Agnieszka Jarzębowska & Renata Radna Mszyca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane