Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

niedziela, 24 marca 2013

Przypadki mieszane po wieki wieków. Czyli Hajduga i Trześniewski w poznańskiej Poema Cafe - PPG



To co się zdarzyło  16 marca  2013 roku,  w poznańskiej kawiarni artystycznej  Poema Cafe, zaskoczyło zarówno gości jak i organizatorów  wieczoru autorskiego. Neoklasyczna willa przeżywała prawdziwe oblężenie. Na spotkanie licznie przybyli miłośnicy poezji i nie tylko (ok. 60 osób)
Jako pierwsze pojawiły się  organizatorki spotkania : Renata Radna Mszyca i Grażyna Paterczyk, reprezentujące Poetów Po Godzinach, oraz prowadzący wieczór: Jakub  Sajkowski wraz 
z zaproszonymi autorami: Jerzym Hajdugą i Jarosławem Trześniewskim-Kwietniem.

Pierwsze błyski fleszy i pierwsi  goście: Artur Dębski , Mikołaj Bogajewicz , Paulina Florczak, Jerzy Zimny z żoną, Tadeusz Stirmer, Karol Francuzik, Magda Gałkowska i wielu, wielu  innych. Wielką niespodziankę sprawiła Anna Blaschke przyjeżdżając niemal wprost z Irlandii.

Oprawę muzyczną wieczoru autorskiego zapewnili : Przemysław Śledź -  muzyk o wszechstronnych zainteresowaniach i równie rozległych możliwościach twórczych i interpretacyjnych, potwierdzonych udziałem w rozmaitych projektach, oraz Joanna Zielecka -  absolwentka Państwowej Szkoły Muzycznej 
II st. w Poznaniu w klasie fletu. Flecistka w sposób niecodzienny łączyła śpiew z grą na flecie poprzecznym .

Clou wieczoru stanowiła poezja. Autorzy naprzemiennie czytali swoje wiersze, przy czym trzeba zaznaczyć, że wiersze Jarka były czytane przez młodą poetkę Paulinę Florczak .

Jakub Sajkowski przyjął bardzo ciekawą konstrukcję scenariusza spotkania. Autorów przedstawił 
w kontekście poezji najnowszej (wiersz Jacka Dehnela Szczęście), klasycznej (wiersz Josifa Brodskiego Itaka), zbudował interesującą  relację między autorami i licznie zgromadzoną publicznością. Żywa dyskusja o poezji, tocząca się pomiędzy prowadzącym, autorami, ale także publicznością pokazała, że tego typu spotkania nie muszą być nudne i sztampowe. Dwie różne poetyki Jarosława Trześniewskiego oraz Jerzego Hajdugi doskonale się uzupełniały. A cały wieczór, w którym doskonale współgrała ze sobą poezja i muzyka, okazał się bardzo udany. 
Małgorzata Kabała
























































foto: Dorota Nowak




Poeci Po Godzinach bardzo dziękują za współpracę przy organizacji wieczoru Autorskiego patronom medialnym :



11 komentarzy:

  1. o spotkaniu napisał Jerzy Beniamin Zimny:

    "...No i pognało mnie do Poema Cafe, w sobotę, posłuchać poezji Jerzego Hajdugi i Jarosława Trześniewskiego. Znam pisanie obu Panów na tyle wyczerpująco, że spodziewałem się czegoś nowego, najnowszych tekstów, choćby z ostatnich miesięcy, jako że poprzednie książki znacznie odbiegają od tego co obecnie piszą. Rozumiem, że prezentacja adresowana jest do czytelników, kontakt z autorem jest bardzo ważny, ale na sali zasiada zawsze liczne grono poetów, a ci jak wiadomo śledzą szczegółowo twórczość kolegów. Prezentowanie poezji z tomiku wydanego dwa, trzy lata temu jest przysłowiową musztardą po obiedzie. To zastrzeżenie kieruję do Trześniewskiego, bo Hajduga prezentował swój najnowszy tomik: Powieki wieków, nominowany do Lubuskiego Wawrzynu 2012. Jarosław Trześniewski w minionym roku poczynił bardzo widoczną woltę w kierunku języka jako podstawowego tworzywa. Przy zachowaniu tematyki i obszarów penetracji. Operuje znacznie dłuższą frazą, nie unika przerzutni i w niektórych tekstach ociera się o geniusz składniowy. Wpadłem w tę właśnie percepcję kilka miesięcy temu dlatego w sobotę czułem niedosyt. Szkoda, że autor nie pokazał swojej obecnej twarzy, cóż moja wina, że tak wnikliwie śledzę dokonania znacznego grona poetów, i moja wina, że wcześniej nie informowałem autora o swoich spostrzeżeniach.
    Popołudnie spędzone w Poema Cafe wprowadziło mnie w optymistyczny nastrój. Spotkanie świetnie zorganizowane, publiczność dopisała (zabrakło krzeseł) wśród publiki dostrzegłem znajome twarze, pofatygowała się nawet Magda Gałkowska. Nie dlatego że spotkanie prowadził Kuba Sajkowski, magnesem byli panowie którzy na co dzień zakładają robocze uniformy, przydające powagi zawodom, które wykonują. Kapłan i Sędzia. A nam zebranym przyszło z pokorą wysłuchiwać oratorki z najwyższej półki. Z reporterskiego obowiązku dodam obecność Tadeusza Stirmera z małżonką, poznańskiego poety o którym jest coraz głośniej. Była Łucja Dudzińska ( z obowiązku), no i Anna Blaschke z Krakowa. Na sali obecna była także Renata Mszyca-Radna, prowadząca portal Poeci po godzinach. Onegdaj, inspiratorka zlotów Posmykowców, w których miałem przyjemność uczestniczyć. W sumie, bardzo udana impreza."

    źródło:http://jerzybeniaminzimny.blogspot.com/2013/03/z-dziennika-14.html

    Jerzy, dziękujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Imprezy to potraficie organizować, świetne zdjęcia robić, ale pisanie relacji toporne, miejscami sztubackie.Zróbcie z tym coś, a będziecie najlepsi na drabince grup.Piszecie, że była pełna sala, a wymieniacie kilka nazwisk, jakby to te osoby były najważniejsze i jedynie zasłużone. Komentatorom, którzy byli gospodarzami tak nie wypada.Każdy inny komentujący imprezę może sobie na to pozwolić, ale nie gospodarz.
    Tymoteusz

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie, zgadzam się z Pana wypowiedzią. Popełniliśmy błąd, kopiując tekst do bloga, pominęliśmy nazwisko autorki relacji. Za co przepraszamy Państwa jak i Autorkę.
    W imieniu administratorów bloga,

    rena


    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam. Musiałam być, gdyż poetyka i osobowości obu bohaterów wieczoru są mi wyjątkowo bliskie. Dziękuję Renie i Grażynie za tak udany wieczór - przede wszystkim było ciekawie i melodyjnie. Dziękuję autorce relacji i Jerzemu za zwrócenie uwagi na moje przybycie, acz nie uważam, bym była tak ważną osobą. Niemniej miłe to.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z natury jestem nieśmiały, ale też się dołączę do komentarzy. Zdradzę Wam, że w niedziele po spotkaniu ks. Jerzy głosił u siebie w kościele kazanie. Jeszcze miał siłę:-). Również krótko jak w wierszach. Zresztą On tak zawsze.

    kierowca Zyniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kierowco Zyniu... nieśmiałości nie stwierdzono:)
      do zobaczenia :)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  6. Zyniu, i Tyś się ośmielił na komentarz. A miałeś spędzić ten wieczór gdzie indziej.Miałeś mnie tylko "podrzucić", a Ciebie było, że nie musiałem wracać daleko od homilii. Ot, twórcze spotkania. Nawet nie tylko po godzinach, ale i po piwie. Zasnąłem po drodze i przystanąłeś. Plebania. Wstałem. Ale i tak nie mogę do dzisiaj się ułożyć.
    Tak, to prawda, moje krótkie homilie. I milczenie, jak na w Poema Cafe.
    Myślę , że również nie zgorszyłem.

    poeta w sutannie

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba trzeba się rozgadać. Zapraszam na stronę , nawet w Poema Cafe strona miała mój konfesjonalny wydżwięk (odpuszczone!). No, trochę za głośno mówił Jarek. Ale On naprawdę bez grzechu w poezji. U mnie mniej z tą czystością słowa.
    Jarku, jak to napisał Zimny powyżej, Jam Ksiądz, Tyś Sędzia.
    Pozdrawiam:)








    OdpowiedzUsuń
  8. I ja do dzisiaj...
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę przypomina KOSĘ ale to już dawno było gratuluję !!!

    OdpowiedzUsuń

Wpisy ad personam będą usuwane