Roman Honet

Odległość robi tak, żeby pamiętać.

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Rafał Gawin

Spis cudzołożnic ... (czytaj więcej)

poniedziałek, 15 października 2012

kulki rtęci

Wojciech Roszkowski



piski


odwilż, zanim odejdą wody, musimy przeciąć
pępowinę – prosiłem – wyssie, wypali od środka, zostanie
z ciebie skórka i wysuszone pestki, mamo. a ja rosnę, pęcznieję
i moknę jak ryżowe pola.

tonąc, chwytałem się brzydkich kobiet
i słów. nie ma takich słów – powtarzała – są tylko myśli,
szramy na korze, poszarpane nerwy kruchych liści
oglądanych pod światło.

widziałem, jak liść przylepia się z czasem
do białego fartucha, na tej krze dryfuje po salach i korytarzach,
daleko, daleko. to nie rurki łączą go z całą resztą,
ale pępowina ze światem we mnie.

wiosną spytała o dzwonki zakładane kotom,
płoszące ptasie ofiary. co waży więcej? resztki piór,
puste kości piskląt –  czy dźwięk krojący koty?
one cierpią przy każdym ruchu.

wiesz, chyba wówczas po raz pierwszy chciałem zdecydować.
pozacierać ślady, obrazy, zanim zapuka ktoś obcy.
wybrać z wanny włosy.




nokia connecting people


strzępki w ciekłym krysztale. tapety: pokój, za szybką ciemny
zaułek, dziewczynka tuli iskrę, osłania od wiatru. klik, wibracje

w plamkach febry, gwiaździsta noc nad rodanem van gogha. cyprys skleja
niebo z ziemią zbyt cienką pajęczyną. w tropikach drżą tekturowe domki –

haiti, może inne miejsce – tarło płyt głównych. talie rozsypane w drobne
piksele. czasowo niedostępny operator, który jest rybakiem, suszy sieci

na palach lub krzyżach i tasuje karty. przyjdą po kilku tygodniach, przysięgam,
przyjdą, sms-y od zmarłych – wyślij pomoc, wciąż żyjemy. kocham cię – jak listy

w butelkach rzucone na łaskę przypływu. dusze w trumienkach z ciekłego
kryształu – żywe motyle, jakby żywe, tlą się wolno, lekko parzą palce.




stygmaty, stygmaty


jeden z brudnych małych aniołów wpełza mi pod stopy,
kradnie palestynę, trochę za wcześnie, a może za późno
na cokolwiek, na łatanie dziur w krzyżu, dłoniach
i zębach. ropne przetoki od kości, plamy – tak ma wyglądać

chusta weroniki? bóg? jedynie larwy much zdolne są odróżnić
dobre od złego, zjeść zgniłe i zostawić zdrowe ciało

i krew – wino – naszą krew. jesteśmy sztafetą na glinianych nogach,
jesteśmy karzełkami, spójrz, to niesprawiedliwe, pidżamy w pasy zaciekają

w wąskie uliczki, obce miejsca, z których czasem wypływamy
z chrapliwym zaśpiewem: alleluja, alleluja, nic nas nie odmieni.
w metrze możemy wreszcie być sami, chociaż jest nam ciągle chłodno,
trzęsą się ręce i przechodzimy ze stacji na stację bezbarwni.

to tyle, nic wielkiego, kochanie. tylko to jest ważne: umiesz słuchać w ciszy

______________________________
publikacja za zgodą Autora

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane