Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

w słowo wejść i się zadomowić: nie gość, nie przechodzień


Teresa Radziewicz




sny rzeczy zapomnianych

za chwilę wrzesień i wieczorami świat bywa nieopowiedziany
jak tryptyk: światło, czas i barwa. przychodzą wtedy inne wrześnie,
przysiadają przy stole i przez ściany herbacianych dzbanków patrzą,

pytają, co się śni ostatnio. a w snach (tych) rzeczy zapomniane: książki
„poczytaj mi, mamo”, złote dziecięce popołudnia w sierpniach,
czerwone rowerki na piaszczystych ścieżkach, szkiełka i kamyki,
bladoróżowe płatki dzikiej róży. kołnierzyki przy sarafanach

najczęściej śnią się nad ranem. moje drogie wrześnie (odpowiadam)
i wy się śnicie, co roku piękniejsze, co roku was więcej, lubię,
kiedy któryś z was się kręci, nie śpieszy się, mieści w czasie
czy niedoczasie, w słowach się mieści i w niedomówieniach,

kiedy się zmienia świat, kiedy świat mnie zmienia co roku
dodając szkiełko, kamyk, różę, dwie ścieżki






może już czas

Przyjdzie czas, kiedy w lustro popatrzę bez wstydu
Ernest Bryll

może już czas wrócić do pisania. w słowo
wejść i się zadomowić: nie gość, nie przechodzień
- mieszkaniec przyjmujący czynną stronę świata. tak
mówić będą najpierw ci z ulic, pustyni i błota:

przyjmij dar zapisany w granatowym horyzoncie,
w roztrzepanych czuprynach wierzb, w niespokojnych
sosnach, w brzozie, która pasuje do policzka, łzy
i wzruszenia. może już czas znowu zaglądać

pod purpurową podszewkę życia. przejrzeć się
w dotykach, fakturach, deseniach; w lustrze
przypatrzyć się sobie. powiedzieć. może
już czas






grusza

z historii rodzinnych tę o gruszkach usłyszałam pierwszy raz
po pięćdziesięciu latach. inne matka powtarzała wielokrotnie,
tym częściej, im więcej lat mijało. tę o prababci wożącej dzieci
przez lasy do kościoła, o pradziadku, który od wojny
nie zdejmował kożucha nawet w największe upały,
o ziemi, o lesie, przeprowadzkach i innych tęsknotach.

o śmierci swego ojca opowiedziała raz, wspominając
śmierć swojej matki. dziadek odszedł, kiedy jeszcze
nie było mnie na świecie – nie znam szczegółów.
matce pozostało w pamięci pół worka
najlepszych gruszek, które po pogrzebie
przywiozła do domu. rozważała, co stało się
z drzewem rodzącym takie owoce.

z historii rodzinnych tę o gruszkach
usłyszałam niedawno. co sprawiło,
że matka właśnie teraz wyłowiła ją
z zapomnienia?


____________________________________________
publikacja za zgodą Autorki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane