Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

poniedziałek, 19 marca 2018

listy ze śmierci nigdy się nie kończą

Roman Honet



sposoby wysyłania listów

podróż od śmierci różni się powrotem
i sposobami wysyłania listów.
jak gdyby nie minęły życie ani czas,
jeżeli tak być musi. granica
tkwi w czekaniu, w rozróżnieniu miar
pomiędzy wyznaczeniem trasy
a postawieniem ostatniej litery:
zmarłem w wielu miejscach, lepiej
byłoby, gdybym umarł w jednym,
wiedziałabyś przynajmniej, gdzie masz mnie żałować.
lub: jadę, jutro wrócę.
więc – jeśli tak być musi –
listy z podróży mają długą drogę,
listy ze śmierci nigdy się nie kończą






krótki kurs klasycyzmu


z Faulknera

coś, co nie było światem,
zjawiło się na nim. zżyłem się z tym pożarem,
zrosłem z wodą. wszystko to była próżność,
jak układanie rymów przez wybrańca bzdur:
zbudziłbyś umarłego na drugą śmierć –
z nudów. trup pewnie wstałby,
otrząsnął się z ziemi.
szepnął: ani nie żyjesz,
ani nie umierasz. a ty byś myślał:
a więc to jest miłość. myliłem się
i tu – i przyszłoby ci myśleć
jeszcze długo później,
jak fałszywa okaże się najgłębsza książka,
gdy się ją zechce zastosować w życiu






litość, ptak z betonu

im głębiej śpię, tym biją mnie
mocniej, plują w twarz, kopią
w głowę – ta kotwica z neuronów,
skręconego deszczu, kobiety –
nie zdarzyły się nigdy,
ale – pozostały. albo
je przyciągnęły liny holownicze,
albo je litość stawia
przed oczami sama. inaczej:
noc nie wybiera snów, tak w drewnie,
jak i w ziemi, a litość, ten ptak, chociaż z betonu,
wie, że śpiewać musi.
i tak to idzie:
nigdzie, czyli tu,
nic – nowy początek
____________________________________
Publikacja za zgodą Autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane