Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

mówi mi – do zobaczenia.


Mariusz Sieńko - Robert Shap



Pan

Niezadowolony, podskakuje
w miejscu. Kręci się jak bączek. Twarz
odbita w szybie, krople krwi na schodach.
Niezadowolony z twarzy odbitej w szybie,
wierzchem dłoni ociera krew i trochę śliny.
Niezadowolony, choć już nie przerażony,
że o nim zapomniał, że go nie było tam
gdzie czekał. Uspokoił się dopiero przy
bezpańskim psie. Siedzieli na mokrej trawie,
patrząc na drzewa. Już wiedział (pies wiedział
wcześniej) że dawno odszedł, że nigdy
go nie było. I że nie jest sam -
dwa bezpańskie psy na mokrej trawie.





***

Twój bóg i jego niechęć do mnie,
w tobie trochę wzgardy. I gdy
przybijasz krzyżyk do ściany to
po wszystkim zostaje tylko trochę kurzu,
twoja spocona, nieludzka twarz.
Bóg mojego brata i jego żony, zawsze
w ich gestach, gdy witam się na progu.
Częstuje mnie obiadem, uśmiecha się,
gdy opowiadam o swoich potknięciach,
pozwala bawić się z ich synem.
I choć wiem, że dawno odszedł,
że nigdy go nie było, to na pożegnanie
mówi mi – do zobaczenia.





                              Jeżeli
                              Jeżeli Boga nie ma,
                              to nie wszystko człowiekowi wolno.
                              Jest stróżem brata swego
                              i nie wolno mu brata swego zasmucać,
                             opowiadając, że Boga nie ma.
                                                                          Czesław Miłosz

***

Milczę, robiąc znak krzyża
przy wigilijnej kolacji,
w milczeniu słucham żony
brata, czytającej Biblię.
Uśmiecham się gdy ich syn,
na baczność,
recytuje dla mnie – jestem polak
mały, ojcze nasz i wierzę w boga.
Przechodząc przed ołtarzem
w lubelskiej katedrze, klękam
przed Najświętszą Ciszą
Szukam ławki, która kiedyś była
moja. Zapach starego drewna,
modlitewnik, w nim trochę
zapomnianej miłości. Patrzę
w Oko, choć wiem, że dawno
odszedł, że nigdy go nie było
w drewnie, kropli wosku
i kamieniu.



___________________________________
publikacja za zgodą Autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane