Roman Honet

Odległość robi tak, żeby pamiętać.

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Rafał Gawin

Spis cudzołożnic ... (czytaj więcej)

środa, 21 maja 2014

Zaczyna się liczenie ognisk i namiotów, widać je na niebie.


Karol Maliszewski



OdA-do-B

Odcinku prosty, w którym mijają się
pociągi; i wy, nagłe okoliczności,
miny gapiów na łąkach,
o, twarze w przedziałach

dojrzewające do pytania;
nikt nie ma odwagi go zadać
po słowach staruszka spod okna
„gdy powinęła się noga,
dojrzeli do zagadnienia B
oga (zająknął się); więc

wy, wszyscy i wszystkie,
chciałbym doznać olśnienia w związku
albo bez związku, skoro zawiązki
zrozumienia obumarły z przymrozkiem

i została naga gałąź
drapiąca w gardle i sunącej szybie,
pchająca się do oczu, podająca się
za prawdę, niemy wyrzut.

O, prosty odcinku i ciche pociągi,
o, szczere pole bez okoliczności,
o, szkolny dzwonku rogatki przy torze:
widzę świetliste punkty, więcej się nie może.




Wyjaśnienia

Ludzie mówią, że żyję tak,
jakbym nie zauważył śmierci
cioci Lali. Gówno prawda.

Kto wie, co kogo obeszło,
a co nie, co ugrzęzło
na zawsze; ta jedna ość więcej.

Po tylu pogrzebach masz
już w sobie cały szkielet
rybi. Ostatniego dnia

uniosła się na łokciach
i powiedziała: „no, teraz idźcie,
ja się muszę zająć sobą”.

I się zajęła.
Takie są nasze zajęcia.
Kto wie, co kogo dotknęło

i z jakim znamieniem chodzi
na policzku. Swojej twarzy
chwilowo nie będę okazywał.



Mitologia

Nie będzie zmiłowania. Z brzucha żony
wyjdą prządki, które tam zawsze były.
Zaraz, jak im po łacinie?
Znajomy aptekarz, klasycysta, wiedziałby.
Ostatnio już nie przychodzi na szachy.
Zaraz, jak właściwie długo?
Ile przeszłości jest w słowie „ostatnio”?

One wiedzą. Te, co w dzień cicho siedzą.
W nocy się odważają kruczyć w jej żołądku.
Nieraz nasłuchuję. I myślę, kim jest byt
tuż obok. Jak bardzo przyłożony do rany,
którą jestem. Ten anioł zesłany.
Moja klacz trojańska. To właśnie dzieje się
za jej białą skórą.

I nie wiem, jak to wyłączyć.
Zrywam się spocony, roztrącam zasłony.
Zaczyna się liczenie ognisk i namiotów,
widać je na niebie. Czekają na znak,
na szczęk nożyc. Prządki wychodząc
z tej swojej mitologii, przechodzą
na naszą stronę, wracają do życia.

_________________________________
publikacja za zgodą Autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane