Roman Honet

Odległość robi tak, żeby pamiętać.

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Rafał Gawin

Spis cudzołożnic ... (czytaj więcej)

niedziela, 24 maja 2015

Pięknie jest, tylko trzeba się wsłuchać.


Jakub Sajkowski


Fields of Gold

Włączyłem radio, leciało „Fields of Gold”,
choć wychowawca mówił, że na zieloną szkołę

nie zabiera się walkmana. Pięknie jest,
tylko trzeba się wsłuchać. Dzisiaj prawdziwy

jest błysk śliny na brudnej szybie autobusu,
o którą kompletnie najebany kumpel z klasy opiera głowę.
Ostatni raz widziałem go, jak ze szczerym uśmiechem

głaskał brzuch swojej dziewczyny. Nie było w tym wiele
delikatności, tylko błysk w oku, zamiast błysku
chirurgicznego noża, przecinającego skórę

w bezpiecznych miejscach, aby wsłuchać się
w kolejne warstwy opowieści. Ze spoconej dłoni
wyślizguje się pięćdziesięciogroszówka, brzęk monety, krzyk
nowonarodzonego dziecka.

Patrzę na niego,
nie chcę zdejmować słuchawek.



Google Street View

Podobno kiedy się zapił kuzynka utworzyła
z okazji pogrzebu wydarzenie na facebooku.
Ci, którzy nie przyszli,

deklarowali wcześniej: Spoko! Dam radę!
Będę na sto procent! Jakby się umawiali na domówkę.

Nie dowiedziałem się o tym,
choć siedzieliśmy przez osiem lat w jednej ławce,

więc nie wiem kto miał zrobić kanapki, kto przynieść chipsy
i czy była zrzuta na prezent od tych, którzy wierzyli

w moc znieczulenia zaklęciami, słowami:
wydarzenie. Deklaracja. Sto procent.
Spirytus salicylowy ma tylko siedemdziesiąt.

Nie poznałem lokalizacji, więc na nic Google Street View,
choć wystarczyłby nadpobudliwy pies-przylepa,

którego interesuje skład substancji organicznych
każdego zaułka. Gdyby nie ta stara linka holownicza,
która służy mu za smycz.



Układy chaotyczne

Najbardziej poetycka jest umowa o dzieło,
a dzieło jest układem dynamicznych skojarzeń,
więc jeśli jeż, to korona z cierni,
a jeśli Bóg, to z obrożą-zabawką.

Umowa o „dzieło”, a może o „działo”?
Dlaczego, mamusiu, po jednej stronie
ulicy jest tabliczka przystankowa „Armii Poznań”,
a na przystanku powrotnym tej tabliczki nie ma?

Tak się czasem zdarza. Lecz nie ma „się zdarza”.
Może Bóg zapomniał o okolicy za miedzą,
gdzie ulice bez nazw i psy bez obroży?
Armia Poznań dotarła tylko do tego momentu,


dalej teren prywatny i prywatne zniszczenia.


_______________________
publikacja za zgodą Autora 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane