Roman Honet

Odległość robi tak, żeby pamiętać.

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Rafał Gawin

Spis cudzołożnic ... (czytaj więcej)

wtorek, 24 grudnia 2013

Wigilia tak naprawdę





Trwa moda, która stała się obowiązkiem, że Wigilię należy koniecznie przeżyć w wielu miejscach, a nawet na ulicy, zanim człowiek zasiądzie do wieczerzy z najbliższymi w czterech ścianach domu. Tysiące mieszkańców, przede wszystkim biedni i bezdomni, zdecyduje się spędzić kilka godzin na zimnie, w przygodnym towarzystwie, by zjeść coś ciepłego za darmo i podzielić się opłatkiem. Ci sami, którzy przez cały rok na widok siebie przyspieszali kroku, odwracali z niesmakiem głowy. Te same twarze w jednym miejscu, tylko pora inna. Wieczerza wigilijna.

Powiedzmy sobie szczerze – w takim czasie nie obchodzi nas, co myślimy o sobie przez cały rok. Zapominamy o tym pierwszym momencie, kiedy coś się między nami urwało. Patrzymy na siebie nawzajem i znika między nami niewidzialny mur. Ktoś z opłatkiem zatrzymuje się dłużej i nie chce już ani gdziekolwiek, ani dalej pójść. Przestajemy się oburzać na widok ludzi zarośniętych, brudnych i cuchnących alkoholem. Przestajemy umoralniać młodzież zaćpaną, która tutaj znalazła się, bo nawet nie wie, na jakim świecie żyje. My mamy dokąd wrócić i po przekręceniu zamka w drzwiach zostawić   za sobą kłopoty i zmartwienia. I może różnica pomiędzy naszymi światami jest właśnie w tych drzwiach, które otwieramy lub zamykamy.

Na czas prawdziwej Wigilii zamykamy drzwi. Stajemy wszyscy, najbliżsi sobie, żeby przełamać się opłatkiem i zapomnieć o urazach i krzywdach. Na miejskich wigiliach uczymy się być dobrymi dla innych, w domu chcemy być dobrzy chociaż tylko dla siebie. Trudne to zadanie, czas je rozwiązać i najlepsza ku temu okazja to, oczywiście, domowa Wigilia:


jest wreszcie taki wieczór

kiedy jesteśmy razem

pod jednym dachem

tak naprawdę

podchodzimy do siebie

patrzymy na ręce

patrzymy w oczy

jak łza

                                                            Jerzy Hajduga



_____________________
publikacja za zgodą Autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane