Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

niedziela, 11 listopada 2012

w wietrze odnalazł pewność



 Wojciech Szczurek

chyba ją kocham

pokój na strychu
łóżko skrzypi ― wielu wcześniej
czy to ważne

omamiłem?

zmrok ―
leży na boku
noga lekko podkurczona
palec na udzie zachętą
rozchyla usta

― jestem panią nocy

nieuchwytna nawet teraz
drżącą ręką kreślę na jej skórze pierwsze słowa
by została przez grudniową chwilę

zmarszczek nie ma
sprawdziłem ― na wszelki wypadek
― dziwak

rozchyliła żebra...

― ― ―

poezja jak kobieta
rano patrzę kto obok

zaciekawiona
pamiętasz?



czas żałoby

krwawa ofiara z liści nie pomogła
zastygły ukorzone w goryczy zapomnienia
litościwy śnieg okrył nagość pomarszczonych złudzeń
w szkieletach drzew modlitwy
jęczą zawodzącym wiatrem

ostatnie krzyki stracha na krawędzi ―
wróble jeszcze nie dostrzegły dziurawego kapelusza ―
wygrał ― małe ale zawsze
załamuje ręce kiedy na cztery strony zaspany siew
albo gdy budzi się ― już czas?
― zieloność teraz nie w modzie

znudzony mróz strzela palcami w gałęziach
pewnie na rozgrzewkę
położył kożuch na wygłodzonych potokach ―
sztywny gdzieniegdzie dziurawy
― śnijcie o pierwszym śmiechu przebiśniegów
niezdecydowany wiatr przesypuje puch
trochę z nudów
tobie mniej ― nie ― tam bardziej układnie
gust najważniejszy

ogień kurczy się lękliwie
zapomnieli ― co prawda na chwilę
ale żar słaby
płacze ― może zdąży i nie braknie łez
nim czerń

― ― ―

mówcie co chcecie ― biel kolorem żałoby
słońce umiera długo

jak znicz


słonecznikowy król

co rano sztucznym miodem
herbatę miętową słodziłaś
więc ruszył wieczorem w drogę
choć teraz brodzi w pokrzywach

słonecznikowy król
słońce gołębiom kruszy
domowi brakło tchu
więc na pewno nie wróci

sztuczny miód dzisiaj w modzie
przez cały dzień go podają
na zdrowie - mało kto powie
przed nosem drzwi biedzie zamkną

on czasem w kubku cud
zmarzniętą dłonią odnajdzie
słonecznikowy król
i uwierzy w to prawie

sztuczny - dziurawą łyżką
więc pewnie lepiej w Bieszczady
na połoninie przysiąść
tam wreszcie czas będzie martwy

słonecznikowy król
chłód niby więc czemu tak ciepło
ognia nie trzeba mu
bo w wietrze odnalazł pewność


___________________________
publikacja za zgodą Autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane