Agnieszka Jarzębowska

Później od last minute ... (czytaj więcej)

Fotorelacja

Wieczór poezji w Krakowie

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Paweł Biliński

Przetrwać uda się nielicznym.

środa, 17 lipca 2013

nic już nie jest takie jak kiedyś i nie będzie takie jak teraz

                                                  
                                                                 Elżbieta Tylenda


POMIĘDZY


coraz częściej powtarzasz że nic już nie jest
takie jak kiedyś i nie będzie takie jak teraz

kroisz cebulę rozpamiętując pływające obrazy
dotykasz strun które nie drgają – spójrz
zbiera się na deszcz za chwilę zamkniemy dom

pod lasem klangor żurawi ostatni przed odlotem
w szeleście jesieni wyliczymy chryzantemy
jak zwykle zabraknie zniczy i doniczek
aż wiejna zima na wskroś realna niczym ten wiersz
nieśpieszna wciśnie nas w grube swetry
przykryje śniegiem więc chciałbyś zatrzymać to
czego nie da się pochwycić które – jakim było – nie jest
pozostanie „teraz”

w każdej chwili co jeszcze przed nami 



PRZEMIESZCZAMY SIĘ


w kierunku ciepłych prądów wszystko kruszeje
bieli przez dotyk jak skrzydła gipsowych aniołów
ciii ja nie chaczu sztoby wiernuł chałod
powtarzasz stąpając na palcach
śmieszne porzucone cienie umykają w szczeliny

gdzieś niedaleko pachnie wata cukrowa
mały chłopiec podnosi głowę
śmiejąc się do baloników spuszczonych z uwięzi
znalazły drogę – dwa punkty znikające
w nadmiarze słońca

drewniane konie wirują wolno coraz wolniej
z kieszeni wysypujesz pokruszone figurki
eto maja dusza 
nieśmiertelna „kalinka” porywa do tańca
wycierasz białe palce o jeansy
zostawiasz ślady na mojej bluzce

przez jakiś czas tu zostaniesz



INNA STREFA


tu lustra serwują jak w kalejdoskopie
klatka za klatką przyspieszone tempo
rozsypane mozaiki

ostatnia niewyraźna pod taflą lodową
mówi się że stamtąd nie ma już powrotów
na wyciągnięcie dłoni zamazana granica
tak krucha
że wystarczy dotknąć
aby z każdą chwilą przywołać obrazy

w kolejnej odsłonie tło w czerni i w bieli
ostrym błyskiem flesza naświetlona postać
za nią druga trzecia
spoglądają przez ramię – wypełnia się
przestrzeń

***

od kiedy Ance wypadły włosy
ma krótką koszulę i szpitalne kapcie

drobnymi palcami dotyka granicy
bardzo delikatnie by nie skruszyć lodu
próbuje złożyć rozsypaną mozaikę
przywołuje obrazy
omijając znaczniki na wilgotnej kliszy



_______________________________________________
opublikowane za zgodą Autorki



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane