Roman Honet

Odległość robi tak, żeby pamiętać.

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Rafał Gawin

Spis cudzołożnic ... (czytaj więcej)

sobota, 6 kwietnia 2013

mówmy dzień dobry ludziom którzy nie znają naszych imion

Roma Jegor





Nielegalnie

Urodzić się raz jeszcze - nielegalnie,
jak drugie dziecko Chińczyka.
Raz jeszcze się urodzić,
stawiać litery w porządku nielogicznym,
zdarzenia według tego co się wyśniło,
uczynki  według  potrzebujących.
Bez strachu czy konie już osiodłane,
czy dyby pasują do kostek i przegubów.
Urodzić się znowu ,
stawić czoło własnej dumie,
gońcom i królom szachowym.
Z miłości usynowić podwórko,
dziadków, dzieci, białego królika.
Życzenia spełniać, bajki rysować,
jak magik wyciągać litery z traw i pyłów.
Otworzyć bańkę światła
i pozwolić sobie popłynąć - najlepiej w środku lata,
gdy już będę wypchana życiem po pręciki i słupki,
po nagle różowy błyszczyki czarną panterę,
która urosła we mnie całkiem nielegalnie
pod plisowanym granatem spódniczki
i krochmalonym szronem bluzki.




Bezdech

Książkę dał mi listonosz o wyblakłych oczach
Nie wiedział że trzyma w rękach pożar twojej krwi
jęk języka gotyk podniebienia
wszystkie radości świtów
czarne Świtezianki
dzwonki słów pawie uczuć
gorzkie perze smutku
pożar myśli zajętych od zgagi na sercu
On znów o nowym roku o emeryturze
o korytarzach pełnych zwiędłych niemych listów
Podawał mi do ręki smyczek twoich nerwów
marząc o złocie Inków i złotej jesieni
Nie wiedział że ma w palcach grupę czyjejś krwi
skrawki skóry paznokcie włos łonowy Ewy
pola bitew stołowych łany piór złamanych
nadzieje burze popiół 
bezdech kiedy czytam




Kokon

Pamiętasz
Świat był ciepłym kokonem
Jak czółenka rtęci biegaliśmy od końca do końca
do Mertowej po żurek
do Nowaka po buraki co dają krew  
a u Cieplaków ciastka były jak dzieła sztuki
magicznej
Wszystko w nas kwitło
kokon miał złote nici i ciepłe ręce
a my chleb z cukrem niciane rajtuzy
i zielone Ukajali w porzeczkach
Odkąd rozsypał się kokon
mówmy dzień dobry ludziom
którzy nie znają naszych imion
I tylko czasem kwaśne dni niosą zapach
kiszonych ogórków z beczek u Koli
i zaczynają pracować nam ślinianki

 

 ______________________________
publikacja za zgodą Autorki


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisy ad personam będą usuwane